Forum

kultura kierowców...

wysłane przez gosc (gość)

Wiele razy spotkałem się z "kulturą" kierowców, nie chcę tu pisać o zamykaniu drzwi przed nosem i śmainiu się w twarz biegnącemu pasażerowi, bo to juz stalo się standartem. Ale wczoraj zbulwersowalo mnie coś innego. Otóż wczoraj jadąc kursem zjazdowym do zajezdni 74/2 MAN NL202 zostałem bardzo nie miło potraktowny przez kierowcę. Otóż wedłóg rozkładu jest to kurs tylko do Krzekowa, ale kierowcy zawsze chętnych pasażerów podwozili pod zajezdnię gdzie można się przesiąść w coś innego. A "szanowny" pan kierowca powiedział, że mnie nie podwiezie bo do zajezdni nie jedzie a jedzie jeszcze na zakupy. I bluzgając wyrzucił mnie z autobusu. Sam oczywiście udał się do zajezdni. Czy wedłóg was kierowcy nie powinni być b.uprzejmi??

wysłane przez (użytkownik usunięty)

Widzisz, kierowca nie ma obowiązku zabierać Ciebie jeśli jedzie kursem zjazdowym, bo nie ma za to płacone ani On ani firma. A jeśli Ty się upierałeś przy zostaniu to wybacz, ale nawet ja bym wyrzucił Ciebie z bluzgami, że nie rozumiesz raz powiedzianych słów. Poza tym to standarDowe zamykanie drzwi przed nosem jeszcze mi się nie zdarzyło, bo przeważnie jestem kilka minut przed przyjazdem autobusu, a i wiem także, że kierowca/motorniczy nie musi czekać na wszystkich spóźnialskich ;).

Pzdr. Grześq ;-)

wysłane przez lhb178 17

Grzesq napisał(a):

> Widzisz, kierowca nie ma obowiązku zabierać Ciebie jeśli jedzie > kursem zjazdowym, bo nie ma za to płacone ani On ani firma.

Jemu firma płaci.

wysłane przez (użytkownik usunięty)

lhb178 napisał(a):

> Jemu firma płaci.

Ale nie za kursy zjazdowe, rozmawiałem z kierowcą w trakcie liczenia potoków i powiedział, że nie bierze na wjazdach i zjazdach, bo są to kilometry niepłatne.

wysłane przez MQ 0

Grzesq napisał(a):

> Ale nie za kursy zjazdowe

ZDiTM nie płaci spółkom za dojazdy i zjazdy. Ale spółki płacą swoim kierowcom, bo nie mają innego wyjścia (przecież kierowca w tym czasie pracuje).

wysłane przez (użytkownik usunięty)

mkubien napisał(a):

> ZDiTM nie płaci spółkom za dojazdy i zjazdy. Ale spółki płacą swoim > kierowcom, bo nie mają innego wyjścia (przecież kierowca w tym czasie > pracuje).

Ja Tobie mówię tylko co usłyszałem z ust kierowcy. Stwierdził, że na niepłatnych kilometrach nikogo nie bierze. Może tylko ja opacznie zrozumiałem, że to jest także dla Niego darmowy przejazd do wjazdu.

wysłane przez MQ 0

Grzesq napisał(a):

> Ja Tobie mówię tylko co usłyszałem z ust kierowcy. Stwierdził, że na > niepłatnych kilometrach nikogo nie bierze.

I to się zgadza. Wyjazdy i zjazdy realizowane są "na pusto", ponieważ ZDiTM nie opłaca przejechanych w tym czasie kilometrów. Zabawnie zwłaszcza wygląda zjazd z Bukowego do SPAK-u...

> Może tylko ja opacznie > zrozumiałem, że to jest także dla Niego darmowy przejazd do wjazdu.

No chyba :-) Moim zdaniem w świetle przepisów nie ma możliwości, żeby kierowca nie otrzymał wynagrodzenia za ten czas. Tym bardziej, że kierowcy nie mają płacone za kilometry tylko za przepracowany czas.

wysłane przez lhb178 17

mkubien napisał(a):

> Moim zdaniem w świetle przepisów nie ma możliwości, żeby kierowca nie > otrzymał wynagrodzenia za ten czas. Tym bardziej, że kierowcy nie mają > płacone za kilometry tylko za przepracowany czas.

A czas na dojazd i zjazd jest wliczany do czasu służby.

wysłane przez novy (gość)

> Ale nie za kursy zjazdowe, rozmawiałem z kierowcą w trakcie > liczenia potoków i powiedział, że nie bierze na wjazdach i > zjazdach, bo są to kilometry niepłatne.

Myślę, że kierowcy chodziło nie oto, że jemu nie płacą tylko o to, że jego firma nic z tego nie ma więc nie wymaga od niego aby zabierał pasażerów na zjazdach i wyjazdach.

wysłane przez mmm

gosc napisał(a):

> Wiele razy spotkałem się z "kulturą" kierowców, nie chcę tu > pisać o zamykaniu drzwi przed nosem i śmainiu się w twarz > biegnącemu pasażerowi, bo to juz stalo się standartem.

Troche przesadzasz. Jak kierowca czy motorniczy widzi biegnącego pasażera to z reguły poczeka. Chyba że ma spóźnienie lub zaraz zmieni mu sie światło i będzie musiał kiblowac np. na skrzyzowaniu. Uwierz że nie zawsze wszystko widać w lusterku i nie tylko w lusteko sie patrzy. Zresztą jak to kiedyś ktoś trafnie ujął że pasażer dobiegający jest pasażerem następnego pojazdu. A co zajazdu do zajezdni miał prawo Cie wywalić. Jakby był wypadek to kto zapłaci odszkodowanie?

wysłane przez gosc (gość)

mmm napisał(a):

> Jak kierowca czy motorniczy widzi biegnącego pasażera to z reguły

szyderczo się uśmiecha, zamyka drzwi i podjeżdża 10 do czaerwonego światła

> Uwierz że nie zawsze wszystko widać w lusterku

szczególnie biegnącego na wprost przedniej szyby pasażera

> nie tylko w lusteko sie patrzy.

a szczególnie w sufit udając że nikogo się nie widzi i zamykając drzwi gdy pasażer (w tym wypadku nie biednący do autobusu ale normalnie czekający na przystanku) wchodząc do autobusu staną dopiero na 1 stopniu

> Zresztą jak to kiedyś ktoś trafnie ujął że pasażer dobiegający > jest pasażerem następnego pojazdu.

który przyjedzie za tylko 46minut

> A co zajazdu do zajezdni miał prawo Cie wywalić. Jakby był > wypadek to kto zapłaci odszkodowanie?

no zapewne kolega (inny kierowca), ktory stoi koło niego i z nim nawija...

wysłane przez konjo 4

gosc napisał(a):

> > Jak kierowca czy motorniczy widzi biegnącego pasażera to z > reguły > > szyderczo się uśmiecha, zamyka drzwi i podjeżdża 10 do > czaerwonego światła

Rozmawiałem z pewnym Panem z którym jeździłem na badaniach napełnień i miał spore nieprzyjemności z tego powodu, że otworzył drzwi spóźnialskiej osobie, a ta zasymulowała wypadek w ostatnich drzwiach. Ponieważ odniosła obrażenia w zupełnie innym miejscu, a chciała wyłudzić odszkodowanie odbiło się to dla kierowcy dość nieprzyjemnie. Między innymi z takich względów kierowcy nie chcą otwierać drzwi po ich zamknięciu na przystanku, wystarczy głupie skręcenie kostki i uprzejmość przeradza się w aferę. To samo dotyczy wysadzania między przystankami, jeden z kierowców z którym rozmawiałem wspominał czasy WPKM i MZK, mówił, że wieczorową porą w odległych dzielnicach jak Załom, jak jechało się z kilkoma pasażerami to na życzenie stwało się między przystankami i wysadzało kogoś pod domem. Teraz ze względu na przepisy i ewentualne konsekwencje nikt o czymś takim nie pomyśli. Kolejna sprawa to zjady, kiedyś funkcjonowały jako kursy po linii i potem najprostszą drogą do zajezdni. Teraz u obcego kierowcy często proszenie na kolanach nie pomaga. Czasy się zmieniają, chamstwo chamstwem, ale obowa o własną odpowiedzialność też istnieje i się szczerze powiem nie dziwie.

--- I never wanna leave this place.

So never mind the darkness.

wysłane przez Jasiek (gość)

konjo napisał(a):

> To samo dotyczy wysadzania między przystankami, jeden z kierowców z którym > rozmawiałem wspominał czasy WPKM i MZK, mówił, że wieczorową porą w > odległych dzielnicach jak Załom, jak jechało się z kilkoma > pasażerami to na życzenie stwało się między przystankami i > wysadzało kogoś pod domem. Teraz ze względu na przepisy i > ewentualne konsekwencje nikt o czymś takim nie pomyśli.

To mi przypomina jedną rzecz: czy wiecie, że w Nowym Jorku kierowca autobusu miejskiego może zatrzymać się w porze wieczorno-nocnej we wskazanym przez pasażera miejscu, jeśli uzna to za możliwe i bezpieczne? Dodam tylko, że odległości między przystankami autobusowymi są w NY tak na oko 2-3 razy mniejsze niż w Szczecinie... Może więc jest jakaś możliwość rozwiązania takiego problemu także u nas, na drodze zmiany regulaminu przewozów - jeśli kierowca miałby ochotę mógłby się zatrzymać poza przystankiem bez narażania się na konsekwencje ze strony pracodawcy?

wysłane przez lhb178 17

Lukas napisał(a):

> To mi przypomina jedną rzecz: czy wiecie, że w Nowym Jorku kierowca > autobusu miejskiego może zatrzymać się w porze wieczorno-nocnej we > wskazanym przez pasażera miejscu, jeśli uzna to za możliwe i > bezpieczne? Dodam tylko, że odległości między przystankami > autobusowymi są w NY tak na oko 2-3 razy mniejsze niż w Szczecinie...

I nie tylko w Nowym Jorku, wystarczy zajrzeć za naszą zachodnią granicę.

> Może więc jest jakaś możliwość rozwiązania takiego problemu także u > nas, na drodze zmiany regulaminu przewozów - jeśli kierowca miałby > ochotę mógłby się zatrzymać poza przystankiem bez narażania się na > konsekwencje ze strony pracodawcy?

Niedasie. Na przykład Ustawa o transporcie drogowym stoi na przeszkodzie (moim zdaniem jest to dyskryminacja obywateli poruszających się transportem zbiorowym - ale cóż, miało to nas chronić przed cwaniaczkami busiarzami).

wysłane przez nue (gość)

Coś jednak z tą "kulturą" kierowców chyba jest nie tak, a może to ich bezmyślność? Wydażyło się to dziś, otóż w "troche" zapchanym (ludzie stali przy drzwiach) MANie NL202 kierowca ZAPOMNIAŁ ZAMKNĄĆ ostatnich DRZWI w których stali ludzie!! I pomimo krzyku pasażerów przejach dobre 200m nie reagując na niczyje uwagi, aż w końcu raczył spojrzeć w lusterko i nacisąć przycisk zamykający dzrwi... Na szczęście nikomu nic się nie stało ale od tragedii dzielił mały krok... Ale nasówa się pytanie: przecież montowane są blokady uniemożliwiające ruszenie z otwartymi drzwiami, które oczywiście da się wyłączyć. Tak więc czyżby kierowca ów wyłączył je ułatwiając sobie życie, gdyż powszechnie chyba już wiadomo że drzwi w "berlińyczkach" nieraz się blokują? Czyż nie było to bardzo nierozsądne postępowanie kierowcy? A niech ktoś spróbuje sobie wyobrazić co mogło się stać.......

wysłane przez LLUZNIAK

1. kierowca w NL202 sprowadzanych z zachodu nie zamyka pojedynczo drzwi 2 i 3 (to taka uwaga merytoryczna ;) ) 2. prawdopodobnie zawiódł czujnik przy tych drzwiach, bo wątpie aby kierowcy chciało się bawić w wyciąganie bezpieczników (poza tym wtedy pulpit wskazywałby mu błąd i ciągle piszczał - przynajmniej czysto teoretycznie tak być powinno. Nie wiem jak się ma sprawa po przeróbkach). W sumie to nie ma się co dziwić, że kierowcy w nowszych pojazdach polegają raczej na kontrolkach a jeżeli na lusterkach ;)

--- I wish I were...

wysłane przez nue (gość)

LLUZNIAK napisał(a):

> 1. kierowca w NL202 sprowadzanych z zachodu nie zamyka pojedynczo > drzwi 2 i 3 (to taka uwaga merytoryczna ;) )

Po tych przeróbkach to w kążdym jest już chyba inaczej ale w to nie wnikam

> 2. prawdopodobnie zawiódł czujnik przy tych drzwiach,

Czujnik to chybawogóle niedziałał bo ludzie stali w samym wejściu za "żółtą linią" a później drzwi już się zamykały normalnie

> aby kierowcy chciało się bawić w wyciąganie bezpieczników

ten jest do wszystkiego zdolny, jak go widze to się zastanawiam czy wogóle wsiąść do autobusu, czy dla własnego bezpieczeństwa przejść się

> W sumie to nie ma się co dziwić, > że kierowcy w nowszych pojazdach polegają raczej na kontrolkach a > jeżeli na lusterkach ;)

No pewnie po co mu lusterka - ma czujniki, a niedługo powiesz po co mu kierownica - ma autopilota ;-)

Ale brak reakcji na krzyczących ludzi "drzwi" to jest rzecz nie do usprawiedliwenia....

wysłane przez LLUZNIAK

nue napisał(a):

> Po tych przeróbkach to w kążdym jest już chyba inaczej ale w to nie > wnikam

Nie do końca, no ale dobra... a nr tego busa pamiętasz może? > Czujnik to chybawogóle niedziałał bo ludzie stali w samym wejściu > za "żółtą linią" a później drzwi już się zamykały normalnie

...nie miałem na myśli fotokomórki, bo na te znalazła się metoda wyłączania tylko o czujniku otwarcia drzwi.

> ten jest do wszystkiego zdolny, jak go widze to się zastanawiam czy > wogóle wsiąść do autobusu, czy dla własnego bezpieczeństwa przejść > się

Hmmmm... Brzmi ciekawie :> Niech się zatrudni w SPPK i na F'kę go ;)

> No pewnie po co mu lusterka - ma czujniki, a niedługo powiesz po co > mu kierownica - ma autopilota ;-)

No tego niestety jeszcze nie mogę powiedzieć, ale może w przyszłości :>

> Ale brak reakcji na krzyczących ludzi "drzwi" to jest rzecz nie > do usprawiedliwenia....

W ikarusach to jest chociaż taki fajny przycisk w dachu na podobne sytuacjie ;) Jeżeli ma się szczęście i przycisk działa/jest podłączony to mamy 50% szans że kierman sobie przypomni o drzwiach i kolejne 25% (to tylko przy pustym autobusie), że przeprosi albo chociaż pomacha :P

--- I wish I were...

wysłane przez nue (gość)

LLUZNIAK napisał(a):

> Nie do końca, no ale dobra... a nr tego busa pamiętasz może?

1704 ale nie na 100% jako jedyny jeszcze chyba oklejone ma drzwi "proszę przesunąć się za żółtą linię"

> W ikarusach to jest chociaż taki fajny przycisk w dachu na podobne > sytuacjie ;) Jeżeli ma się szczęście i przycisk działa/jest > podłączony to mamy 50% szans że kierman sobie przypomni o drzwiach

no właśnie one jeszcze działają i wogóle na jakiej zasadzie

wysłane przez LLUZNIAK

nue napisał(a):

> no właśnie one jeszcze działają i wogóle na jakiej zasadzie

Teoretycznie są one podłączone do dzwonka/brzęczyka w kabinie kierowcy.

wysłane przez kapil

data: 10.04.06 godzina: 15.20 miejsce: Dworcowa nż autobus: Volvo B10MA 1582 linia: 75 odjazd z Dworzec Główny 15.19

Na przystanku stoją dwie osoby. Prawy pas zajęty jest przez samochody stojące w korku. Kierowca w/w autobusu zjeżdżając z ronda wjeżdża bezpośrednio na lewy pas. Na machających ludzi spogląda tylko z ironicznym uśmiechem i udaje się w dalszą drogę jak gdybyu nigdy nic.....