Forum

Agresja w komunikacji miejskiej. W Koszalinie doszło do rękoczynów

Najpierw dusił kontrolerkę biletów, potem zdemolował autobus. W Koszalinie policja zatrzymała agresywnego pasażera. I chociaż taka brutalność zdarza się rzadko, to wyzwiska i szarpanie są niestety na porządku dziennym.

„Zaatakowana kontrolerka zdecydowała jednak nie wnosić skargi na agresywnego pasażera” – zupełnie nie rozumiem takiego postępowania.

STMKŻ
2
Ferrix napisał(a):
„Zaatakowana kontrolerka zdecydowała jednak nie wnosić skargi na agresywnego pasażera” – zupełnie nie rozumiem takiego postępowania.

Pewni korzyść znikoma, a po sądach trzeba łazić...

Intergalactic Proton Powered Electrical Tentacled Advertising Droids
3
Mareczek napisał(a):
Pewni korzyść znikoma, a po sądach trzeba łazić...

Przy okazji daje się przyzwolenie na takie zachowania, niestety.

"W Piśmie nie napisano: nie będziesz wciskał gazu do deski.":D
2
Ferrix napisał(a):
„Zaatakowana kontrolerka zdecydowała jednak nie wnosić skargi na agresywnego pasażera” – zupełnie nie rozumiem takiego postępowania.

Podejrzewam, że może kontrolerka bała się "zemsty" od lokalnej patologii za wnoszenie skargi. Kto wie co tacy jeszcze mogą zrobić...
Post został wyedytowany przez autora.
3
Waszka napisał(a):
Podejrzewam, że może kontrolerka bała się "zemsty" od lokalnej patologii za wnoszenie skargi. Kto wie co tacy jeszcze mogą zrobić...

A w dodatku ta patola ma bachora, który będzie kolejnym patolem, bo przykład idzie z góry... Jeżeli nie będzie należytej, dotkliwej kary za takie postępowanie, tzn że tak wolno postępować. To samo z uniewinnieniem "za łupinkę". Przyzwolenie na śmiecenie. To jest upadek czegoś, co zwie się górnolotnie cywilizacją...
3
N236 napisał(a):
A w dodatku ta patola ma bachora, który będzie kolejnym patolem, bo przykład idzie z góry... Jeżeli nie będzie należytej, dotkliwej kary za takie postępowanie, tzn że tak wolno postępować. To samo z uniewinnieniem "za łupinkę". Przyzwolenie na śmiecenie. To jest upadek czegoś, co zwie się górnolotnie cywilizacją...

No to może coś z mojego podwórka. Proces cywilny: o uszkodzenia na większą kwotę. Zaangażowane wszystkie instancje. Stosy dokumentów w tym: zdjęcia i protokół zniszczeń. Łączny czas operacyjny: 4 lata. Efektu dla sprawcy brak.

Wydaje mi się z własnego doświadczenia, że rozumiem ludzi, którym nie chce się wchodzić w te buty... :) Trzeba mieć czas, nerwy i pieniądze na sprawiedliwość. ;)

So never mind the darkness.
2