gosc napisał(a):

> > Jak kierowca czy motorniczy widzi biegnącego pasażera to z > reguły > > szyderczo się uśmiecha, zamyka drzwi i podjeżdża 10 do > czaerwonego światła

Rozmawiałem z pewnym Panem z którym jeździłem na badaniach napełnień i miał spore nieprzyjemności z tego powodu, że otworzył drzwi spóźnialskiej osobie, a ta zasymulowała wypadek w ostatnich drzwiach. Ponieważ odniosła obrażenia w zupełnie innym miejscu, a chciała wyłudzić odszkodowanie odbiło się to dla kierowcy dość nieprzyjemnie. Między innymi z takich względów kierowcy nie chcą otwierać drzwi po ich zamknięciu na przystanku, wystarczy głupie skręcenie kostki i uprzejmość przeradza się w aferę. To samo dotyczy wysadzania między przystankami, jeden z kierowców z którym rozmawiałem wspominał czasy WPKM i MZK, mówił, że wieczorową porą w odległych dzielnicach jak Załom, jak jechało się z kilkoma pasażerami to na życzenie stwało się między przystankami i wysadzało kogoś pod domem. Teraz ze względu na przepisy i ewentualne konsekwencje nikt o czymś takim nie pomyśli. Kolejna sprawa to zjady, kiedyś funkcjonowały jako kursy po linii i potem najprostszą drogą do zajezdni. Teraz u obcego kierowcy często proszenie na kolanach nie pomaga. Czasy się zmieniają, chamstwo chamstwem, ale obowa o własną odpowiedzialność też istnieje i się szczerze powiem nie dziwie.

--- I never wanna leave this place.