> Trzecie wyjście. > Koniec zabawy w kotka i myszkę. Przewoźnicy nie podpisują > umów proponowanych przez miasto i od kwietnia nie wyjeżdżają > z zajezdni.

To samo miasto natychmiast rozwiąże umowy o prace z prezesami spółek, a na te ciepłe posadki od razu znajdą się jakieś żółtodzioby-karierowicze, których KM oraz wymiana taboru nie będą obchodzić. Co uzyskasz? NIC. Co stracisz? Rozsądnych prezesów spółek.

--- Powróciłem zza grobu :-]