Jednego nie rozumiem. Skąd ZDiTM wie,jakie stawki zostały zaproponowane przez przewoźników przed otwarciem ofert. Jasnowidze jacyś tam pracują? Jeśli tak, to po co organizować przetarg? Rozumiem, że jak każdy startuje w przetargu, jak "po swoje" to może się chwalić stawkami, bo nie ma konkurentów. Z tego co mi wiadomo, specyfikację poprzedniego przetargu pobrali również inni przewoźnicy i mimo, że nie zdążyli przedstawić ofert, to zaproponowali za wysokie stawki. Paranoja jakaś