Ponownie wraca temat bezpieczeństwa pasażerów.Sam znam pewnego motorniczego,który twierdzi,że skoro jemu nic nie robią,to on sie nie będzie w czyjeś sprawy wtrącał-uważam,że jest to postawa naganna,z drugiej jednak strony,przypomnijmy sobie stytuację sprzed kilku lat,kiedy to motorniczy został wywleknięty z tramwaju i pobity(notabene również na linii 1),ża to,że zwrócił uwagę,młodym ludziom,że sie źle zachowują.Wniosek nasuwa sie sam.potrzebna jest ochrona w środkach komunikacji zbiorowej,tylko niestety są to tylko marzenia,gdyż nie ma na to pieniędzy;/;/;/;/