> Tak było bodajże rok i dwa lata temu w Warszawie, podczas zimy. > Prowadzący pojazd miał nakaz włączania "pozwolenia" (tam > oczywiście gdzie się dało), w przeciwnym wypadku nagana lub > pieczątki. A u nas "róbta co chceta". :(

A nie 3 lata temu? Hm...

Warto podkreślić, że w Warszawie była to inicjatywa chyba Gazety Wyborczej, wsparta umieszczeniem specjalnych naklejek na wozach z przyciskami. Tak więc społeczeństwo było po prostu przygotowane na taką akcję.

Z przyzwoitości przemilczę fakt, że jak widać, Wyborcza potrafi w innych miastach zrobić coś dobrego, a nie tylko fundować ludziom bezsensowne kładki dla pieszych...

-- Mourn the losses - because there are many, but celebrate the victories - because there are few