Na pętli Stocznia Szczecińska nieźle się uśmiałem. Kierowca nie mógł ustawić kierunku i linii na wyświetlaczu i męczył się z tym jeszcze przez 6 minut od planowanego odjazdu. Naciskał nerwowo jakieś przyciski po telefonicznych konsultacjach, a Solaris co chwila wydawał te swoje kosmiczne dźwięki rodem z samolotu. Do tego jeszcze stary zbulwersowany dziadek co chwile krzyczący na kierowcę: "Panie jedziesz Pan?!" "Co Pan uczysz się jeździć dopiero?!", "Ile mamy czekać!". Po kolejnych przystankach w którymś miejscu wyświetlacz się wyłączył i ludzie nie wiedzieli co to za autobus wjeżdza na przystanek. Na prawdę w autobusach czasem można się uśmiać. Oczywiście to zrozumiałe, że kierowcy mają problemy, szczególnie, że u nas jak nowy autobus to dają i "radź sobie sam".

-- Skazany na wieczne banowanie...