Kanarek napisał(a):
Tylko musimy wziąć pod uwagę fakt, że okres inkubacyjny wirusa trwa stosunkowo długo i mało testów jest wykonywanych. Nie porównujmy też otwartej przestrzeni do jakiegoś pojazdu komunikacji publicznej, bo w takim autobusie czy tramwaju nie ma dobrej wentylacji, więc powietrze też utrzymuję się tam dłużej przez co prawdopodobństwo zachorowania rośnie. W tym miejscu znalezienie rozwiązania staje się trudniejsze, a ostatnie badania wykazały, że aby się zarazić potrzeba 10-15 minut kontaktu z zarażonym (w transporcie publicznym jest to bardzo łatwe do spełnienia). Mam nadzieję, że teraz rozumiecie dlaczego to wszystko nie jest takie proste ;-)

Problem polega na tym, że nie ma możliwości skutecznego egzekwowania tych obostrzeń, autobusy i tramwaje jak poprzednicy zauważyli jeżdżą przepełnione. Reakcje kierowców czy motorniczych kończą się wyzwiskami albo uszczypliwymi komentarzami ze strony wściekłych pasażerów. Kierowca ma być odizolowany, nie musi handlować biletami, a oczekuje się od niego skutecznego liczenia pasażerów i ewentualnego ich wypraszania? I tak co przystanek, a jak odpuści żeby ludzie mogli jednak dojechać do pracy, to pasażerowie robią zdjęcia zatłoczonego pojazdu i wrzucają na FB.