Widzę, że będę miał sporo do odpowiadania, no to do rzeczy.

fan004 napisał(a):
Jeśli masz problemy z oddychaniem - masz prawo ją zdjąć. Masz też prawo nie przyjąć mandatu, jeśli uznasz, że otrzymujesz go niesłusznie.

Tak jak wspomniałem w jednym z poprzednich postów w tym wątku: już teraz wiemy, że ludzie, którzy nie przyjęli mandatów za łamanie kwietniowych obostrzeń, bądź odwołali się od decyzji administracyjnych sanepidu, dostali umorzenia czy tam odmowy wszczęcia postępowań i żadnych kar nie muszą płacić.

I o ile część obostrzeń była idiotyczna (jak np. zamykanie lasów i parków), to badania i statystyki z innych krajów pozwalają twierdzić, że maseczka nie jest rzeczą złą ;).

Nie używaj argumentu "statystyk z innych krajów", bo tak jak można znaleźć kraje, w których statystyki "udowadniają" tezę o słuszności stosowania masek przez społeczeństwo, to dokładnie tak samo można znaleźć całe mnóstwo krajów, w których statystyki "potwierdzają" tezę przeciwną.

I nie twierdzę przecież, że maski to czyste zło i nie należy ich nosić pod żadnym pozorem. Wkurza mnie jedynie przymus. Jak ktoś chce z własnej woli nosić, to nie widzę przeciwwskazań.

Jest też inny aspekt... wydaje mi się, że Polacy zapomnieli trochę o epidemii, o tym, że wirus jest groźny i nadal można się zakazić. Nie nawołuję by truchleć na myśl o wyjściu z domu, bo to przesada. Niemniej jednak bezpieczeństwo nadal trzeba zachować, tak samo jak przy przechodzeniu przez przejście i ubieraniu się w zimie ;).

Ale zrozum, że zawsze jakieś ryzyka istniały i istnieją. Również ryzyko zarażenia się jakąś chorobą (ba, może nawet dużo groźniejszą niż ta). Jakoś do tej pory ludzie żyli normalnie, mimo istnienia tych wszystkich ryzyk. Nawet jeśli założymy, że teraz doszło jeszcze jedno, to naprawdę wiele to nie zmienia. Służba zdrowia, jak rozumiem, już się dostosowała do nowego wirusa i nowej choroby, więc zagrożenia, że sobie z tym nie poradzi, też już nie ma. Czas zdjąć wszystkie obostrzenia i wrócić w pełni do normalnego życia społecznego. Jeśli do tej pory nie było żadnego istotnego wzrostu w statystykach, to znaczy, że już go nie będzie (a przynajmniej nie z powodu zdejmowania obostrzeń).

Oczywiście nie daje to gwarancji immanencji od choroby, ale maseczka może przypominać o jej obecności i skłaniać do większej rozwagi na codzień.

No jeśli to ma być argument za przymusowym noszeniem masek, to nie wiem czy jest sens dalej dyskutować.