AutobusemxSzczecin napisał(a):
Jednak, gdyby się tam nie znalazła, to do tego incydentu by nie doszło.

Ale "teoretycznie" mógł się tam zamiast Balbiny znaleźć wózek z dzieckiem, który zaklinował by się w studzience kanalizacyjnej. I tak dobrze, że tak się skończyło (jakby kierowca wyszedł na zewnątrz i autobus był na "D" i puścił przystankowy, to dopiero by było, mogło się to o wiele gorzej skończyć). Prawie niemożliwe, ale jednak, w końcu to SPAK :), nie można ufać do końca technice. Tak jak do wczoraj nikt by nie przypuszczał, że autobus "sam potrąci" Balbinę. Jaka by Balbina nie była i co złego nie zrobiła (mi też krwi napsuła), to w tym przypadku nie ma jej winy, poza tym, że wlazła przed autobus. I nie, że ją bronię, ostatni jestem do tego. W tym przypadku zawiniła rutyna (przystankowy zawsze działa) , spak (no jednak nie zawsze) i po prostu nie zaciągnięcie "ręcznego".