Widzisz, większość zgonów z powodu COVID-19 można było uniknąć, gdyby ludzie trzymali się minimum zasad. Jeśli chcesz porównywać czas przed epidemią, gdzie pacjenci umierali mi na schyłkową niewydolność wątroby w oczekiwaniu na przeszczep z 89-letnim dziadkiem, który zmarł tylko dlatego, że rodzina ze Śląska, zamiast siedzieć na dupach, przyjechała w odwiedziny i zaraziła go COVIDem, to troszkę błądzisz w ostrym cieniu mgły.

Być może Twoje wiarygodne źródła informacji nie wspominają o tym, że trochę czasu zajęło, zanim udało się wyizolować materiał genetyczny tego ścierwa, opracować jakiekolwiek schematy leczenia, które błyskawicznie były modyfikowane, negowane (vide ibuprofen, Arechin).

Gdyby COVID-19 przetrzepał równo wszystkie grupy wiekowe, to społeczeństwo patrzyłoby troszkę dalej niż czubek własnego nosa. Tobie nic raczej nie będzie, masz silny młody organizm, ale facet po przeszczepie nerki z włączoną immunosupresją stojący w kolejce przed Tobą może nie przeżyć tego spotkania. A ministerstwo i tak bąknie o chorobach towarzyszących.

Możesz wierzyć, że szczepionki powodują autyzm, możesz twierdzić, że COVIDa nie ma, natomiast powrót do normalności będzie trwał tak długo, aż nie zostanie wprowadzona skuteczna profilaktyka i rozwiązania systemowe.