Szczecin artykuł

Solar na drodze

Marcin Stefanowicz,

dodane przez Phobos

Solaris Urbino 12 z SPA Dąbie należy uznać za oficjalnie obejrzany, obstukany, zaliczony i przetestowany.
Pierwsze wrażenie nie jest zbyt pozytywne. Design ściany czołowej z połowy lat 90-tych ubiegłego wieku zdążył się już postarzeć, a charakterystyczny zielony jamnik skutecznie pogarsza sytuację. Do tego szary pas między reflektorami - koszmar.

Dziękuję, postoję

Choć wnętrze Solarisów w Polsce jest powszechnie znane, to w Szczecinie stanowi dość pozytywną odmianę. Przełamany został niezbyt mądry zwyczaj umieszczania jak największej liczby siedzeń, kosztem przestrzeni dla pasażerów stojących. I choć mniej osób siedzi, to ogólna pojemność jest większa. Jednak mimo braku siedzeń na półtorej osoby trudno mówić o poprawie komfortu. Antywandalizm siedzeń polega głównie na tym, że wykonane są one z blachy pokrytej cienką warstwą materiału, który zdaje się mieć raczej funkcję estetyczną. Sam kształt siedzisk również pozostawia wiele do życzenia. Brakuje natomiast "czwórek", czyli siedzeń dla większej grupy ludzi.

Dzięki zastosowaniu węższych opon na drugiej osi, nieco ograniczono problem przejścia między drugimi i trzecimi drzwiami. Szczególnie ważne przy dużych zapełnieniach i... dużej liczbie osób stojących (więc koło z ilością miejsc siedzących się zamyka).

To, co doskwiera najbardziej, to brak kasownika przy pierwszych drzwiach autobusu. Pasażerowie będą więc musieli przeciskać się do drugich drzwi, żeby skasować bilet i tam już prawdopodobnie zostaną, tworząc niepotrzebny tłok. Co gorsze, odległość między pierwszymi a drugimi drzwiami jest tu większa niż w MANach.

No i to, co stanowi chyba najlepszy temat rozmów - silnik wieżowy. Broń Boże nie będę tu polemizował z samą ideą takiej zabudowy jednostki napędowej. Konstruktorom autobusu udało się skutecznie osiągnąć cel - niska podłoga na całej długości autobusu. Przy założeniu, że "cała długość" ogranicza się od pierwszych do trzecich drzwi, gdyż już za drzwiami mamy rząd trzech siedzeń na niewielkim podeście. I choć nie są one tak wysoko jak w MANach, to jednak obala mit jakoby tylko w tych autobusach do siedzeń trzeba było się wspinać.

Jednak wieżowa zabudowa sprawia wrażenie zmniejszonej kubatury autobusu. Przy większych zapełnieniach ciężko będzie zmieścić się przy trzecich drzwiach.

Zimno mi...

W czasie naszej dzisiejszej jazdy po mieście ogrzewanie było wyłączone. Przy zamkniętych drzwiach nie stanowiło to większego problemu, ale postoje na przystankach stawały się koszmarem. Ilość agregatów ogrzewczych każe przypuszczać, że nawet po ich włączeniu w autobusie znacznie cieplej by nie było.

Nie jest nadzwyczajnym odkryciem, że największa zaleta latem, jest największym utrapieniem zimą. Słynne już na cały kraj standardowe ("ikarusowe" chciałoby się powiedzieć) otwierane okna są po prostu nieszczelne. Może nie chodzi o ogumienie, ale o samo wykonanie, które wymaga zastosowania metalu - dość dobrego przewodnika termicznego. Jak to będzie wyglądało latem? Czas pokaże.

...uszy bolą, ale nic nie powiem...

Inżynierowie z Bolechowa powinni kiedyś spróbować skorzystać z własnych produktów. Praca silnika jest nieznośnie głośna. Wrażenia z jazdy testowym MANem z silnikiem wieżowym każą przypuszczać, że nie jest to kwestia sposobu zabudowy napędu. Prawdopodobnie silnik jest zbyt sztywno przymocowany do konstrukcji pojazdu, przez co wibracje przechodzą na szkielet autobusu i generują ten sam nieznośny dźwięk. Choć żadnych pomiarów nie przeprowadziliśmy, to moje osobiste wrażenie jest takie, że bez względu na miejsce, na którym siedzimy - głośność jest dokładnie taka sama. I w każdym przypadku natężenie hałasu jest zbliżone do tego w MANach na miejscach bezpośrednio nad silnikiem.

Być może to jest też powód, dla którego w autobusie nie stosuje się informacji pasażerskiej. Jedynymi komunikatami jakie usłyszeć można w czasie jazdy są nazwy przystanków początkowych. A może to tylko kierowca niewprawiony w obsłudze kawałka nowoczesnej techniki? Tak czy inaczej ogólne wrażenie z informacji pasażerskiej jest dobre, choć wielkość czcionki użytej na wyświetlaczu czołowym jest mniejsza niż w MANach. Właściciel, wzorem SPPK, mógł się również pokusić o zakup tablic LED koloru pomarańczowego. Pozytywne wrażenie sprawia natomiast położenie wyświetlacza bocznego, który znajdując się na wysokości oczu pasażerów będzie łatwiej dostrzegalny niż wbudowany pod sufitem w MANach i Volvo. Dodatkowo we wnętrzu autobusu, podobnie jak w dąbskich Jelczach 120M, wyświetlacz ma również prowadnice na "termometry". W MANach tablice są wkładane za szybę i dociskane wstrętnymi plastikami. Większy mógłby być również wyświetlacz we wnętrzu autobusu.

...skoncentrowałem się na drodze...

Przyśpieszenie autobusu nie zachwyca, ale też nie ma na co narzekać. Maksymalnych osiągów również jeszcze nie znamy. Lepiej jego możliwości poznać będzie można na linii G. Natomiast to, co się czuje, to zbyt miękkie zawieszenie. Przy problemie z twardym zawieszeniem w Volvo B10M, znów najlepiej sytuacja ma się w MANach. Pełna pneumatyka i komputeryzacja wychodzi jednak na dobre na przystankach - każde otwarcie drzwi oznacza automatyczny przyklęk autobusu. Zaznaczyć należy - przyklęk we właściwą stronę. Chyba nie trzeba nikomu opisywać sytuacji, kiedy na przystankach kierowcy MANów dokonują przyklęku w niewłaściwą stronę wręcz utrudniając wsiadanie?...

...żeby bezpiecznie dojechać

Autobus wykonany jest solidnie, co jeszcze nie tak dawno wydawało się niemożliwe w przypadku polskiej konstrukcji. Nie chodzi tu tylko o solidność konstrukcji, ale również wykończenie wnętrza. I choć design jest toporny, a wiele elementów w linii prostej pochodzi z autobusów innych marek, wyraźnie widać polski akcent. Otwierane okna, niezbędne na letnie upały i jazdę w tłoku, czy choćby zmniejszenie ilości miejsc siedzących to niekwestionowane zalety Solarisów. Ale jak to w Polsce bywa - nie każdy szczegół dopracowano. Brak pomysłu na kasowniki, miejsce dla inwalidy zrobione na zasadzie "żeby było", czy chociażby zgranie otwieranych okien z szyberdachami i umiejscowienie (i ilość) przycisków "na żądanie". Może jeśli doczekamy się władz miasta otwartych na potrzeby komunikacji, doczekamy się również pieniędzy na zamówienie autobusów, w których takie niedociągnięcia zostaną poprawione.

Testowym autobusem był Solaris 2551 - dziś na linii 54.

brak komentarzy