Szczecin artykuł

Przetarg na linie autobusowe - znów fiasko

mpr, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Po raz kolejny spółki zaproponowały ceny, którym miasto nie może sprostać.
To drugie podejście do przetargu, który na najbliższe dziesięć lat ma podzielić rynek linii autobusowych między trzy firmy: SPA Klonowica (obsługuje lewobrzeże), SPA Dąbie (prawobrzeże) i SPPK Police (połączenia Szczecin-Police). Spółki autobusowe nie chcą ze sobą konkurować - złożyły oferty na obsługę tylko tych linii, na których jeżdżą dotychczas. Poprzednie otwarcie ofert odbyło się 28 stycznia. Przetarg wówczas unieważniono, bo stawki, jakie wyliczyły spółki, przewyższały kwotę, jaką zaplanowano w budżecie Szczecina. - Teraz sytuacja się powtórzy, wiemy to już po otwarciu ofert - mówi Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego i przewodniczący komisji przetargowej.

W porównaniu ze styczniowym przetargiem tylko SPPK zaproponowało obecnie ceny wyższe za wozokilometr niż wówczas. W poprzednim przetargu SPPK zaproponowało najniższą cenę za jazdę autobusami przewożącymi powyżej 130 pasażerów. Było to 4,75 zł za kilometr, teraz podniósł cenę do 4,87 zł.

- W styczniu za litr paliwa płaciliśmy ponad 40 groszy mniej niż teraz - wyjaśnia prezes SPPK Andrzej Markowski. - Paliwo stanowi aż 25 proc. kosztów działania naszej spółki. W najnowszej ofercie nasze ceny są zaledwie o dwa proc. wyższe niż styczniowe.

Mniej niż w styczniu za jazdę w mieście chciały miejskie spółki Dąbie i Klonowica. - Bo zmieniły się warunki stawiane przez miasto. Nie każą nam tak szybko jak poprzednio wymieniać autobusów na nowe - mówi prezes SPA Dąbie Włodzimierz Sołtysiak. Właśnie Dąbie zaproponowało najniższą cenę za jazdę autobusem mogącym przewieźć od 80 do 130 osób: 4,05 zł.

Mimo że SPA Dąbie i SPA Klonowica chcą mniej niż w styczniowym przetargu, to oferty tych spółką także przekraczają możliwości budżetu miasta. Tymczasem tylko do 30 czerwca Urząd Zamówień Publicznych zezwolił miastu na płacenie spółkom z wolnej ręki.

- We wtorek spotykamy się z prezydentem, by rozmawiać o tym problemie - mówi Wicik. - Nie wiem, czy wystąpimy do UZP o przedłużenie zgody na płacenie z wolnej ręki. Nie wierzę w to, że dostaniemy od miasta więcej pieniędzy, by można było się dogadać ze spółkami autobusowymi.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy