z kraju artykuł

GOP: Zagłębie może nie dostać unijnych pieniędzy na modernizację transportu publicznego

Maciej Szmigel, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

Plan modernizacji transportu miejskiego w trzech zagłębiowskich gminach: Będzinie, Dąbrowie Górniczej i Sosnowcu może spalić na panewce. Wnioski o dofinansowanie były niekompletne i spóźniono się z ich uzupełnieniem.
Sosnowiec, Będzin i Dąbrowa Górnicza zawarły Porozumienie Zagłębiowskich Gmin i razem stworzyły plan modernizacji transportu. Gigantyczne przedsięwzięcie ma obejmować m.in. wymianę 72 autobusów, remont 310 przystanków i przebudowę dworców autobusowych w Sosnowcu i Będzinie. Wszystko ma kosztować około 70 mln zł.

Dzięki unijnemu programowi ZPORR (Europejski Program Rozwoju Regionalnego) ogromną część tej kwoty mogły dać fundusze UE. Sosnowiecki urząd w imieniu porozumienia gmin złożył dwa wnioski o dofinansowanie: jeden do Ministerstwa Gospodarki i Pracy (dofinansowanie w wysokości 50 proc. proc. kosztów), drugi do Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego (dofinansowanie w wysokości 75 proc. kosztów).

Termin składania uzupełnionych wniosków do ministerstwa minął 30 maja. Porozumienie nie złożyło jednak wymaganych dokumentów i program modernizacji wisi na włosku. - Porozumienie nie udowodniło zabezpieczenia kapitału własnego - przyznaje Anna Siejda z Departamentu Wdrażania Programów Rozwoju Regionalnego w ministerstwie.

Czy szanse na pozyskanie funduszy unijnych przepadły? W Warszawie był Ryszard Łukawski, zastępca prezydenta Sosnowca, który zajmuje się programem modernizacji. Siejda potwierdza, że rozmawiał z ministrem Jackiem Piechotą. Nie jest w stanie jednak powiedzieć, czy Zagłębie ma jeszcze szansę na unijne pieniądze. Okaże się to 16 sierpnia. Siejda: - Te dokumenty miały być przedstawione dużo wcześniej.

W sosnowieckim magistracie nie chcą o tej sprawie rozmawiać. - Prezydent nie ma nic do powiedzenia na ten temat - usłyszeliśmy w sekretariacie Łukawskiego.

Grzegorz Dąbrowski, rzecznik miasta jest bardzo lakoniczny: - Staramy się o pozyskanie środków wszelkimi siłami.

Drugi wniosek o dofinansowanie, tym razem w Urzędzie Marszałkowskim nie przeszedł nawet pierwszego etapu weryfikacji. Miasto napisało odwołanie, Urząd Marszałkowski nie zmienił jednak zdania. Zarzut? Niekompletny wniosek - dokładnie jak w przypadku wniosku do ministerstwa.

- Nie było dokumentów potwierdzających wkład własny PKM-u - mówi Wojciech Zamorski, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.

Wymogów nie spełniał też załączony do wniosku bilans PKM-u, brakowało pod nim wymaganego podpisu biegłego rewidenta lub głównego księgowego.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy