z kraju artykuł

Olsztyn: Gorące linie

Adam Pietrzak, Gazeta Olsztyńska,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

MPK jest dla ludzi, a nie ludzie dla MPK - uważa prezydent miasta Jerzy Małkowski. To jego reakcja na coraz częstsze głosy świadczące o tym, że nowy rozkład jazdy autobusów nie jest wolny od błędów. Najwięcej emocji budzą zmiany wprowadzane na liniach 3, 13, 17 i 28.
Zaczęło się banalnie. Przedstawiciele MPK kilka miesięcy temu ogłosili, że oto wynaleźli eliksir na wszelkie komunikacyjne zgryzoty olsztyniaków. Tym eliksirem ma być obowiązujący od 1 września nowy rozkład jazdy miejskich autobusów. Do jego powstania przyczynili się naukowcy z Politechniki Gdańskiej, którzy w pocie czoła badali, jak uszczęśliwić wszystkich, którzy korzystają z usług miejskiego przewoźnika.

Zbyt mało

Dziś już wiadomo, że nowy rozkład, choć zacznie obowiązywać dopiero za trzy tygodnie, eliksirem powszechnej szczęśliwości nie jest. Im bliżej do jego wprowadzenia, tym więcej krytycznych głosów. Pod szczególnym obstrzałem klientów MPK znalazły się cztery linie autobusowe.

- Największe kontrowersje budzą zaproponowane zmiany na liniach numer 3, 13, 17, 28 - przyznaje Krzysztof Zienkiewicz, rzecznik prasowy MPK.

Zmieniona trasa linii numer 3 nie będzie biegła przez centrum miasta. A to nie podoba się szczególnie mieszkańcom osiedla Słoneczny Stok. Identyczne uwagi zgłaszają mieszkańcy Dajtek, którzy korzystają z autobusów linii nr 13.
Po zmianach "trzynastka" ma jeździć przez centrum ulicą Żołnierską, Kościuszki i tylko częścią al. Piłsudskiego (od skrzyżowania z Kościuszki do ratusza).

- A przez to mieszkańcy Dajtek nie będą mogli dojechać bezpośrednio do Urzędu Skarbowego i do IV LO - argumentuje Krzysztof Żendarski, przewodniczący Rady Osiedla Dajtki. - Poza tym dochodzą mnie słuchy od mieszkańców, że o niektórych porach autobusów jest zbyt mało.

Mieszkańcy Zatorza z kolei narzekają, że autobusy linii nr 2 i 26, zgodnie z nowym rozkładem, zaczynają jeździć dopiero po godzinie 6.

Biegiem do autobusu

Z utrudnieniami spowodowanymi przez nowy rozkład muszą się też liczyć mieszkańcy Nagórek. To efekt zmiany trasy autobusu linii nr 17, która biegnąc przez ulicę Wańkowicza okrążała całe osiedle. Od 1 września "17" będzie jeździć ulicą Krasickiego, ale ominie Nagórki.

- Żeby dostać się na przystanek, będę musiała przejść przez całą ulicę Krasickiego. Mogę się założyć, że doprowadzi do tego, że kilka osób wpadnie przez to pod samochód - uważa pani Krystyna z Nagórek, która odwiedziła naszą redakcję. - Mówię szczerze, ja tam będę biegła do autobusu nie patrząc na nic. Ta zmiana to głupota. Jeszcze nie wszyscy ludzie o niej wiedzą, bo są wakacje. Dopiero we wrześniu zaczną się protesty.

Bez zmian

- Bardzo wielu osobom nie podoba się zmieniona trasa linii 28 - informuje Elżbieta Fruzińska, przewodnicząca Rady Osiedla Podgrodzie. - Mieszkańcy podkreślają, że zostali zmuszeni przez MPK do przesiadek, bo autobus, zamiast jechać tak, jak to było przez aleję Piłsudskiego, będzie jechał ulicą 1 Maja.

Mogłoby się wydawać, że takie zmiany mają z perspektywy MPK logiczne uzasadnienie - im więcej przesiadek, tym więcej wykupionych przez pasażerów sieciówek. Jednak jak się okazuje, MPK nie zakłada, że nowy rozkład jazdy autobusów w jakikolwiek sposób wpłynie na finansową kondycję spółki.

- Zmiana ta nie będzie miała znaczącego wpływu na zmianę kosztów - nie pozostawia złudzeń Krzysztof Zienkiewicz. - Wprowadzenie nowego rozkładu jazdy i nowego układu linii ma poprawić wykorzystanie potencjału przewozowego.

Bez lekceważenia

Prezydent miasta Jerzy Małkowski przyznaje, że docierają do niego sygnały świadczące o tym, że nowy rozkład jazdy autobusów nie jest wolny od błędów.

- To MPK jest dla ludzi, a nie ludzie dla MPK - podkreśla. - Nie wolno lekceważyć głosów mieszkańców Olsztyna, dlatego jeśli zajdzie taka potrzeba nowy rozkład zostanie skorygowany.

źródło: Gazeta Olsztyńska

brak komentarzy