z kraju artykuł

Lublin: Prokuratura nie wierzy pasażerowi autobusu MPK

Daniel Lenart, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Jacek

Prokurator nie będzie zajmować się sprawą pasażera twierdzącego, że kierowca autobusu MPK o mało go nie zabił. - Przekonały nas zeznania pracowników MPK - tłumaczy prokuratura.
- Kierowca, ruszając, przyciął mi nogę drzwiami. Byłem wleczony po ziemi przez kilka metrów po oblodzonej jezdni. Dopiero ludzie krzykami zmusili go do zatrzymania się. Mogłem zginąć - opowiada Jan Starczewski, który w marcu wraz z córką przyjechał do Lublina ze Zduńskiej Woli (wówczas opisaliśmy jego wypadek). Wsiadał do autobusu linii 10 na przystanku przy dworcu PKS.

Powiadomił prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Chciał, by kierowca został ukarany zwolnieniem z pracy. - Mi się nic nie stało, ale inny pasażer może zginąć przez tego człowieka - tłumaczył.

Jednak Prokuratura Rejonowa Lublin - Północ właśnie zdecydowała się umorzyć sprawę. - Przekonały ich zeznania pracowników MPK, czyli osób, które się bronią przed moimi oskarżeniami - denerwuje się Jan Starczewski.

Prokuratura powołuje się na zeznania kierowcy, który twierdzi, że zamykając drzwi, nie widział nikogo na progu autobusu oraz zastępcy kierownika zakładu autobusowego MPK. Ten zapewnia, że drzwi mają specjalne czujniki, które uniemożliwiłyby ich zamknięcie w takiej sytuacji. Zapewnia, że były sprawne.

- Zeznania pracowników MPK były logiczne i spójne, dlatego przekonały prokurator prowadzącą sprawę - tłumaczy Andrzej Jeżyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Dlaczego w tej kwestii nie wypowiedział się niezależny ekspert? - Biegły nie byłby w stanie sprawdzić, w jakim stanie znajdował się autobus w chwili zdarzenia, dlatego prowadząca śledztwo uznała, że badanie pojazdu przez komisję MPK jest wiarygodne. Przecież osoby, które się pod nim podpisały, zdają sobie sprawę z konsekwencji w przypadku świadczenia nieprawdy - odpowiada Jeżyński.

Jan Starczewski nie zamierza rezygnować z walki o zwolnienie kierowcy MPK. Złożył zażalenie na decyzję o umorzeniu. Rozpatrywać je będzie Prokuratura Okręgowa, która, jeżeli uzna je za zasadne, przekaże sprawę do ponownego rozpatrzenia.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy