z kraju artykuł

Poznań: Po całym Poznaniu będą kursować autobusy niskopodłogowe!

Lech Bojarski, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

W przyszłym roku ulicami Poznania kursować będą już tylko autobusy niskopodłogowe. MPK ogłasza największy od dziesięciu lat przetarg na zakup 30 autobusów, po którym z dziennych tras wycofane zostaną ostatnie stare ikarusy i jelcze.
Tak dużego zamówienia nie było od 1995 r., kiedy to Poznań zamówił aż 122 autobusy niskopodłogowe. Ostatnimi laty tabor zasilany był kilkoma, kilkunastoma nowymi autobusami rocznie. W przyszłym roku na ulice trafi aż 30 nowych 17- lub 18-metrowych przegubowców.

O ile tabor tramwajowy MPK, nawet po dostawie wagonów Combino, ciągle pozostawia wiele do życzenia, o tyle autobusów miejskich w Poznaniu nie musimy się wstydzić. Z 296 autobusów, którymi dysponuje przewoźnik, aż 212 to niskopodłogowe wozy nowej generacji, które obsługują większość linii. W porównaniu z innymi wielkimi miastami mamy największy procentowy udział autobusów niskopodłogowych w całym taborze. Dzięki ogłoszonemu właśnie przetargowi w przyszłym roku ma być jeszcze lepiej.

Na trasy wyjeżdża codziennie 85 proc. posiadanych przez MPK autobusów. Planowana wielka dostawa oznacza dla pasażerów, że w ciągu dnia trudno już będzie spotkać starego ikarusa, jelcza czy DAF-a, które służyć będą głównie jako rezerwa i tabor do obsługi linii nocnych. - Po przetargu będziemy w stanie pokryć prawie wszystkie linie dzienne wyłącznie autobusami niskopodłogowymi - mówi Krzysztof Książyk, dyrektor pionu autobusów w MPK. Do nowych autobusów przesiądą się nareszcie pasażerowie m.in. na liniach 54, 55, 58, 77 oraz 95 do Kiekrza. - To świetnie, nareszcie będzie można bez problemów wejść z wózkiem do autobusu - cieszy się mieszkanka osiedla przy ul. Folwarcznej, która korzysta z linii 55 obsługiwanej przez stare ikarusy.

Wyniki przetargu ogłoszonego przez MPK poznamy w lutym przyszłego roku. - O ile nie będzie protestów - zaznacza dyrektor Książyk. Przebieg całej procedury tak wielkiego zamówienia będzie monitorował powołany do tego obserwator, a kontrolę nad przetargiem sprawować ma prezes Urzędu Zamówień Publicznych. W grę wchodzi kontrakt wart kilkadziesiąt milionów złotych. Po ogłoszeniu wyników zwycięzca będzie miał pięć miesięcy na dostarczenie wybranych przez przewoźnika "przegubowców".

- Martwi tylko fakt, że starzeją się już autobusy z pierwszej dostawy sprzed 10 lat - mówi Książyk. - Część ma już przebieg ponad 700 tys. km, jedna czwarta w przyszłym roku będzie wymagać remontu silnika - dodaje.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy