z kraju artykuł

Lublin: Awantura o MPK

Sylwia Szewc, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Jacek

Po 1 stycznia wzrosną ceny biletów MPK - zapowiada Ryszard Pasikowski, zastępca prezydenta. Władze spółki grożą, że i tak nie uratuje to sytuacji: jeśli przedsiębiorstwo nie dostanie kilku milionów dotacji, za pół roku upadnie.
Kiepską sytuację finansową MPK przedstawił wczoraj radnym prezes spółki Grzegorz Jasiński: - Tylko w tym roku, do listopada, straciliśmy ok. 26 mln zł z powodu przejazdów bezpłatnych i ulgowych - wyliczał. Przekonywał radnych, by zwrócili się do prezydenta o zwiększenie dotacji dla spółki. Projekt budżetu na 2006 rok zakłada, że MPK dostanie o ok. 4 mln mniej niż w tym roku.

- Środki zaplanowane w budżecie nie wystarczą na koszty eksploatacyjne, nie mówiąc o inwestycjach i zakupie nowego taboru. Konsekwencją tak niskiego dofinansowania może być tylko ograniczenie usług - odstawiamy do garażu 50 aut i zwalniamy 250 osób albo przez pół roku nie prowadzimy żadnych inwestycji i dochodzi do likwidacji spółki - straszył Jasiński.

Jego zdaniem można próbować utrzymać firmę, jeśli miasto dołoży dodatkowe 5 mln zł. - Obsługujemy 99 proc. linii nierentownych, wzrosły ceny paliw i części zamiennych. Te ceny nie będą malały, a wręcz przeciwnie. A naszych samochodów nie da się nie naprawiać, bo są stare - dodał Jasiński. - Od pięciu lat załoga nie dostała ani grosza podwyżki, nie ma nagród rocznych. Jak długo można ograniczać koszty?

Ryszard Pasikowski tłumaczył: - Budżet miasta jest niewystarczający. Brakuje nam pieniędzy nawet na rozpoczęte inwestycje.

Dodał, że bilety MPK na pewno zdrożeją po 1 stycznia: - Teraz cena biletu, 1,70 zł, jest jedną z najniższych w kraju. Zgodnie z uchwałą radnych, spółka może ją podnieść maksymalnie do 2 zł - i trzeba to będzie wykorzystać.

Ale MPK obawia się, że pasażerowie uciekną do przewoźników prywatnych. Tam za bilet płacą złotówkę.

- Trzeba zastanowić się, czy nie ograniczyć niektórych linii, można też sprzedać teren zajezdni przy al. Kraśnickiej i przenieść ją w inne miejsce, tam gdzie grunt jest tańszy. To atrakcyjny teren, a pieniądze uzyskane ze sprzedaży mogą wspomóc MPK - wyjaśnia Pasikowski.

Za tydzień ratusz ma przedstawić radnym stanowisko w sprawie MPK.

Czy radni poprą starania spółki o dodatkowe pieniądze?

Czesław Kozieł (niezrzeszony):

- To będzie zależeć od tego, jakie rozwiązanie zaproponuje prezydent. Najpierw muszę dowiedzieć się, jakie ma plany wobec MPK. Czy wie, co się dzieje w spółce i dlaczego uważa, że pieniądze, które zaproponował w budżecie, są wystarczające. Przecież władze spółki grożą upadkiem, a MPK musi funkcjonować.

Monika Wac (SdPl):

- Liczę, że prezydent stanie na wysokości zadania i znajdzie wyjście z impasu. W innym przypadku będę wnioskować o to, by dołożyć z budżetu 5 mln zł dla MPK. Nie można doprowadzić do likwidacji spółki ani zwolnienia 250 osób. Ci ludzie zwiększyliby armię bezrobotnych, poza tym mają rodziny, więc liczba osób, których dotknęłyby zmiany, byłaby trzykrotnie wyższa.

Jacek Sobczak (PO):

- Będę czekać na dodatkowe wyjaśnienia prezydenta. W każdej sytuacji, jeśli w grę wchodzą tak duże kwoty, trzeba dokładnie drążyć powody, dla których mielibyśmy je przekazać. To przedsiębiorstwo realizuje potężną funkcję społeczną. Ale z drugiej strony jego stan jest na tyle krytyczny, a skala inwestowania w nie tak znaczna, że rodzi to poważne wątpliwości. W tej chwili nie jestem przekonany ani na tak, ani na nie. Potrzeba tu więcej wyjaśnień, liczę, że miasto je przedstawi.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy