z kraju artykuł

Toruń: Tramwaje będą tańsze od autobusów?

Dominik Wójcicki, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

Do podróżowania tramwajami, a nie autobusami chcą zachęcić torunian rajcy. Powód - jazda pierwszym z tych środków lokomocji jest dla miasta tańsza.
W nakłonieniu mieszkańców do porzucenia autobusów mają radnym pomóc tańsze bilety za podróż tramwajami. Pomysł pojawił się na czwartkowej sesji toruńskiego samorządu. Zdaniem części rajców korekta w systemie opłat na przyszły rok jest konieczna, bo teraz dużo większym zainteresowaniem cieszą się autobusy. A to zwiększa koszty funkcjonowania MZK. Przykładowo w porównaniu z końcem 2003 r. aż o 43,3 proc. wzrosły ceny paliwa, bez którego nie obejdzie się żaden autobus. Dwa lata temu litr oleju napędowego kosztował 2,15 zł, a w październiku 2005 już 3,08 zł. Do tego rosną koszty zakupu autobusów. Trzy lata temu, kiedy przewoźnik sprowadził osiem pojazdów marki Man, jeden wóz kosztował 675 tys. zł. Dzisiaj podobne autobusy są droższe o 60 proc. Dodatkowym problemem, o którym pisała "Gazeta", jest porzucanie pracy przez kierowców MZK: w poszukiwaniu lepszego zajęcia wyjeżdżają oni m.in. do Anglii. - Proponuję, aby od przyszłego roku jednorazowy bilet autobusowy kosztował 2,1 zł, a tramwajowy powinniśmy zostawić bez zmian, czyli na poziomie 1,9 zł - przekonywał Marian Frąckiewicz, wiceprzewodniczący toruńskiej rady miasta. - Tylko w taki sposób zmusimy mieszkańców do porzucenia autobusów na rzecz tramwajów.

To niejedyny pomysł rajców na zróżnicowanie opłat, które mają preferować ruch szynowy. Zaproponowali oni, aby bilety miesięczne na tramwaje kosztowały tyle samo co teraz, czyli 54,5 zł. Zakup ich odpowiedników na przejazd autobusami miałby być droższy o 3 zł. Radni nie rozmawiali natomiast o zwiększeniu częstotliwości kursów tramwajowych oraz uruchomieniu dodatkowych linii.

Ostateczne decyzje związane z cenami biletów na 2006 r. będą znane w grudniu po następnej sesji rady miasta. Wtedy odbędzie się głosowanie w tej sprawie.

W Toruniu tramwaje kursują na czterech liniach. Żadna z nich nie łączy lewobrzeżnej części miasta z prawobrzeżną.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy