Szczecin opowiadanie

Operacja Kameleon

Marcin Stefanowicz,

dodane przez Phobos; zmodyfikowane

Jesienny dzień jak co dzień. Lekko zachmurzone niebo i delikatny wiatr. W kilku miejscach stały stojaki, a do nich dziesiątki poprzyczepianych baloników. Coraz większe rzesze ludzi zbierające się na placu sprawiały wrażenie pełnych entuzjazmu i ciekawości. Całość wyglądała jak amerykańskie święto niepodległości.
Cyferki na wyświetlaczu zmieniły się. Wybiła godzina 13:00. Pani Helena nacisnęła przycisk zamykania drzwi. Po chwili usłyszała delikatny dźwięk dzwonka i ruszyła nastawnik. GT6 503 gwałtownie, lecz powoli ruszył przed siebie. Moment niepewności i tramwaj już skręca. Kierunek jazdy: Pomorzany.

W tym samym czasie na nowym rondzie mijały się kolejne autobusy. Porządku pilnowało kilka patroli Nadzoru Ruchu. Na pętli autobusowej zaparkowały dwa Żuki z logiem ZKM. Ich pasażerowie byli wyraźnie podekscytowani.

Godzina 13:05. Na niewielkim podeście w środku ronda pojawił się prezydent miasta Szczecina Edmund Runowicz. Rozpoczął swoje przemówienie. Z jego ust niczym z wodospadu leciały kolejne superlatywy opisujące przebudowane skrzyżowanie. Setki metrów kwadratowych asfaltu. Tysiące samochodów w ciągu doby. Dziesiątki tysięcy pasażerów komunikacji...

Pan Krzysiek wyszedł z sali konduktorskiej Zajezdni Pogodno. Jeszcze tylko kilka głębokich wdechów, kilka kroków i usiadł za sterami 757+755. Wyjechał przed bramę zajezdni i całą ją okrążył. Musiał wjechać na tor obok hali, aby móc później możliwie najszybciej wyjechać...

Stodwójka 620 ponownie ożyła. Rozruch przetwornic wirowych w tym wagonie przyprawił motorniczego o przyjemny dreszczyk, taki jaki tylko 102Na jest w stanie wywołać. Jeszcze tylko dzwonek i można jechać. Kierunek: Las Arkoński. Po drodze tylko jedyne w swoim rodzaju torowisko na Arkońskiej i grupka zdezorientowanych przechodniów. Dawno już nie widzieli tramwaju w tym okolicach, oj dawno...

Tymczasem pani Helena podjeżdżała już do pętli Pomorzany. Jak tylko udało się jej wyhamować udała się do dyspozytorni. Bez słowa podpisała odbiór tablic kierunkowych i wróciła do swojej przytulnej kabiny. Wzięła kilka łyków herbaty, po czym zamyśliła się patrząc wciąż w ten sam punkt gdzieś przed sobą.

Na Niebuszewie rozbrzamiała orkiestra. Urządzono prawdziwą paradę. Dziewczęta z Zespółu Szkół Ekonomicznych popisały się swoimi umiejętnościami. Władze miasta przyszykowały niezły cyrk, żeby tylko przypodobać się mieszkańcom. Jednak w powietrzu dało się wyczuć coraz większe napięcie. Pracownicy ZKM co chwilę rozglądali się na wszystkie strony, albo mówili coś do krótkofalówki. Niczym Biuro Ochrony Rządu przed wizytą papieża. Coraz więcej charakterystycznych polonezów kręciło się również w centrum miasta. Jeden z nich wjechał na przystanek Plac Rodła. Zaraz za nim kolejny Żuk z którego wysiadło dwóch pracowników ZKM.

Pan Krzysztof dostał nakaz odjazdu zaledwie 4 minuty temu, a był już przy przystanku Lodogryf. To się nazywa refleks. Za nim jechała jeszcze jedna modernizacja, ale był to skład 598+599

Pani Helena pokonała odcinek pomiędzy przystankami Plac Żołnierza, a Plac Rodła w rekordowym czasie 9 minut. Takie polecenie otrzymała od dyspozytora. Pasażerowie wyraźnie się denerwowali, kiedy przez okna zobaczyli odjeżdżający autobus linii zastępczej 84. Wielu z nich ledwie się powstrzymało od zmieszania kobity z błotem. Kiedy w końcu tramwaj się zatrzymał pasażerowie przebiegli przez ulicę aby zobaczyć za ile minut przyjedzie następny autobus na Niebuszewo. Już prawie dojrzeli... ale pracownicy ZKM zdjęli rozkład jazdy. Zdziwieni ludzie popatrzyli na wagon, z którego przed chwilą wysiedli. Nagle zamiast pomarańczowej tablicy o treści "Pomorzany - Plac Rodła", ich oczom ukazała się zwykła tablica "Pomorzany - Las Arkoński". Pani Hela w tym czasie sprawdzała, czy iglica zwrotnicy idelanie przylega. Ci, którzy nie zorientowali się, co się dzieje podchodzili do Nadzoru Ruchu i pytali się o co chodzi.

Na rondzie Giedroycia rozległ się warkot kilkudziesięciu silników motorów. Tajemnicą zarządu miasta pozostanie, dlaczego właśnie one jako pierwsze pojazdy mechaniczne przejechały po rondzie... W tym samym czasie 620 wraz z pierwszymi pasażerami i tablicami linii 3 był już z powrotem przy Zajezdni Niemierzyn. Emocje.

Pan Krzysztof naciskał dzwonek z całej siły. Nie zwalniał. Przez radio podano mu przed chwilą informację: Operacja Kameleon - plus 7 minut. Musiał się naprawdę śpieszyć, aby być na czas. Zjeżdżając z Placu Grunwaldzkiego uaktywnił nowy program sygnalizacji. Teraz nie było już odwrotu. Straż miejska pilnowała, aby żaden pieszy nie podszedł zbyt blisko torowiska. Pierwsza szczecińska modernizacja ustanowiła nowy rekord. Z Placu Grunwaldzkiego w aleję Wyzwolenia w 45 sekund...

Chwilę za 757+755 przejechał 598+599, tym razem prosto. Obaj motorniczowie modernizacji nacisnęli przyciski potwierdzające zmianę wyświetlanej linii. Po chwili ruszył jeszcze 503 za którym od jakiegoś czasu stał także 602. Pani Hela postanowiła pokazać pasażerom, że potrafi jechać też szybko. Na krzyżówce na środku placu tramwaj zachowywał się jak galareta. Już na przystanku Rayskiego czekała pierwsza grupka niedowiarków. Napis na wyświetlaczu „2 Dworzec Niebuszewo” tylko mignął im przed oczami.

Drogowcy usunęli płotki z jezdni przy wjeździe na rondo od strony Kołłątaja. Motory gdzieś zniknęły, a ekipy ZKM zamontowały nowe tabliczki z rozkładami jazdy. Autobus linii 85, który już jakiś czas temu pojechał w stronę Dworca Niebuszewo nie pokazywał się. Nic dziwnego, skoro bocznymi uliczkami zjechał już do zajezdni. Ze środka ronda usunięto podest, a Zarząd Miasta stanął na przystanku tramwajowym. Nagle z impetem od strony centrum podjechała modernizacja 757+755. Ludzie przypatrywali się z niedowierzaniem. Kiedy tylko tramwaj zatrzymał się na przystanku z głośników rozległ się przytłumniony głos głos: Linia 2, kierunek Dworzec Niebuszewo. Prezydent Miasta z uznaniem pomachał motorniczemu, który po krótkim postoju wjechał na rondo. Przejechał przez zwrotnicę i skręcił w swoim kierunku. W tym samym czasie z tego samego kierunku zaczęły nadjeżdżać samochody. Rondo nagle ożyło. Równocześnie ekipy ZKM w całym mieście zdążyły już wymienić wszystkie nieaktualne rozkłady.

Po modernizacji przyszła kolej na inne wozy. Na przystanku zatrzymały się 620 i 503. Tym razem, każdy chętny mógł wsiąść i poczuć jak to jest być jednym z pierwszych, którzy jadą wyremontowanym torowiskiem. Kiedy wydawało się, że nic nie jest już w stanie zaskoczyć mieszkańców Niebuszewa, z Kołłątaja na rondo wjechał zabytkowy Bremen 144. Kiedy jego pantograf uaktywnił włącznik zamontowany na trakcji, nastąpiło automatyczne zwolnienie blokady i dziesiątki kolorowych baloników wzbiło się w powietrze. Wagon ten również zatrzymał się na przystanku w kierunku centrum, jednak zabrał ze sobą wyłącznie władze miasta, po czym zniknął gdzieś pomiędzy blokami. Później były jeszcze kolejne tramwaje, z czego większość stanowiła powracające na Niemierzyn stodwójki i helmuty. Nie zabrakło oczywiście 598+599, który wcześnie zaliczył pętlę Pomorzany...

Wszystko to jest tylko moim wymysłem. Tak naprawdę, jedynym składem jaki przejechał w dniu otwarcia ronda Giedroycia był 785+786. Normalny ruch komunikacji miejskiej został tam przywrócony dopiero po dwóch dniach, w poniedziałek. Gdzie się podziały te czasy, kiedy KM była najważniejsza? Kiedy to właśnie pasażerowie komunikacji zbiorowej jako pierwsi korzystali z wyremontowanych i nowowybudowanych dróg i skrzyżowań?

* * *

Opowiadanie to, opublikowane 21 marca 2002 w starym KOMIS-ie, nie jest w tej chwili (nigdy nie było) ani największym dziełem współczesnej literatury, ani nawet realistycznym wyobrażeniem wydarzeń, jakie mogłyby zajść. Poprostu czysta poetycka fikcja jakich wiele, ale spotkałem się z opinią, że warto, aby znów ujrzała ona światło dzienne.

Przeczytaj więcej na temat Rocznica strony: więcej na ten temat…

brak komentarzy