z kraju artykuł

Łódź: Płonący autobus - MPK: nic wielkiego się nie stało...

tj, Express Ilustrowany,

dodane przez MQ

Wielkie języki ognia i kłęby gryzącego dymu buchały z tylnej części jelcza obsługującego linię 52. Pod wpływem wysokiej temperatury strzelały szyby. Na szczęście w środku nie było już pasażerów. Przerażony kierowca wyskoczył z płonącego pojazdu na ul. Nowe Sady. Trafił do szpitala.
Do zdarzenia doszło po godz. 22 w niedzielę, ale MPK trzymało to w tajemnicy. Kierowca wracał zepsutym jelczem do zajezdni. Gdyby w porę nie wysadził pasażerów, mogłoby dojść do tragedii. Na ul. Nowe Sady z tylnych kół buchnął ogień. Błyskawicznie ogarnął wnętrze pojazdu. Kierowca wezwał pomoc. Na miejsce przyjechały 2 wozy straży pożarnej i 6 ratowników. Ponad 3 godziny walczyli z ogniem. Kierowcę przewieziono na obserwację do Instytutu Medycyny Pracy.

Zdaniem Marcina Małka z MPK, sytuacja nie była jednak groźna.

- Było sporo dymu, ale przecież autobus nie spłonął doszczętnie - mówi. - Kierowca trafił na obserwację, ale to rutynowe działanie.

Zupełnie innego zdania są strażacy.

- Ogień szalał w tylnej części pojazdu - mówi pomocnik oficera dyżurnego straży pożarnej. - Jak uporaliśmy się z nim wewnątrz, trzeba było ciąć otwory w podłodze pojazdu, by dostać się do źródła ognia. Było groźnie i niebezpiecznie.

Zdaniem strażaków przyczyną pożaru były zablokowane hamulce.

Spalony autobus został odholowany na krańcówkę Nowe Sady i tam ukryty w rogu olbrzymiego parkingu.

Kierowcy z zajezdni na Nowych Sadach nie są skłonni do rozmów.

- O pracę w Łodzi trudno, a do emerytury jeszcze daleko - mówią pytani o spalony autobus. - Stan taboru jest katastrofalny. Tylko że my nie możemy udzielać dziennikarzom żadnych informacji. Prezes Wąsowicz i dyrektor Malec nie tolerują tego. A my chcemy tu jeszcze pracować.

***

Poważne awarie taboru MPK w ostatnich miesiącach:

1 marca 2005: na skrzyżowaniu al. Kościuszki i al. Mickiewicza w "trójce" urwał się wał i unieruchomił tramwaj na samym środku skrzyżowania.

3 sierpnia 2005: na tym samym skrzyżowaniu urwał się wał w tramwaju linii 8. Wpadł pod koła drugiego wagonu, który wyleciał z szyn i zmiażdżył barierki.

19 sierpnia 2005: w ikarusie linii 70 pękła gumowa poduszka zawieszenia tylnego koła. W efekcie "wystrzeliła" w górę podłoga autobusu. Ucierpiała 30-letnia pasażerka, której pomocy udzieliło pogotowie.

21 września 2005: na ul. Narutowicza z tramwaju linii 13 wypadł silnik. Trzy osoby ranne trafiły do szpitali, innym rannym udzielono pomocy na miejscu.

28 września 2005: na al. Politechniki w jadącym z pasażerami autobusie marki volvo odkręciły się (!) śruby i odpadło koło. Z ogromnym impetem potoczyło się przez chodnik i uderzyło w ścianę budynku Politechniki.

22 stycznia 2006: po godz. 22 na ul. Nowe Sady autobus jelcz stanął w płomieniach. Strażacy walczyli z ogniem przez 3 godziny.

źródło: Express Ilustrowany

brak komentarzy