Szczecin artykuł

Wojna nerwów?

Maciej Janiak, Głos Szczeciński,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Po trzech nieudanych próbach są kolejne przetargi na obsługę miejskich linii autobusowych. Prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego już zapowiada protest.
Właśnie pojawiło się ogłoszenie o przetargu. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego chce podpisać umowy tylko na rok. Jednym z oficjalnych powodów takiej decyzji jest badanie komunikacji miejskiej w Szczecinie, które trwa od kilku miesięcy. Jego efektem mogą być zmiany w komunikacji.

Nowe postępowanie budzi kontrowersje, bo ZDiTM linie szczecińskie (tak jak to było dotychczas) podzielił na dwa pakiety. Tymczasem linie łączące Szczecin z Policami podzielono na osiem części - dopuszczona została więc możliwość walki o każdą z nich z osobna.

- Jest założenie, by spróbować wprowadzić konkurencję - tłumaczył nam wczoraj Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora ZDiTM.

Na pytanie, dlaczego tylko na liniach polickich, dyrektor odpowiedział: - Bo konkurencję trzeba wprowadzać stopniowo.

Przypomnijmy, że poprzedni przetarg unieważniono tłumacząc, że miasto ma za mało pieniędzy.

Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, które złożyło wówczas ofertę na tzw. linie polickie, zaskarżyło tę decyzję do Urzędu Zamówień Publicznych. Arbitrzy UZP nie znaleźli podstaw do unieważnienia, nakazali ponowne rozpatrzenie ofert i wybranie najlepszej. SPPK apelowało, by miasto umowę podpisało. Jednak ZDiTM oddał sprawę do sądu. Andrzej Markowski, prezes SPPK, od początku tłumaczył, że ceny, które zaproponował, zapewniają m. in. kupowanie nowych autobusów.

Spółki autobusowe "Klonowica" i "Dąbie", które obsługują dziś linie szczecińskie należą w całości do miasta. W SPPK miasto jest mniejszościowym udziałowcem, ma niecałe 31 proc. udziałów.

Andrzej Markowski, prezes SPPK:

- Podział na poszczególne linie jest dla mnie, delikatnie mówiąc, niezrozumiałym zachowaniem ZDiTM. Dotychczas były trzy grupy linii i układ funkcjonujący od lat stworzony przez miasto. Podział linii policki odbieram jako nieudolną próbę ukarania SPPK za chęć doprowadzenia do normalności w szczecińskiej komunikacji i za przestrzeganie prawa. Miasto i ZDiTM myśli, że się wystraszę. Odwołaliśmy się w przypadku poprzedniego przetargu, ponieważ wierzymy, że prawo jest po naszej stronie. Postępowanie ZDiTM jest, moim zdaniem, niezgodne z prawem o zamówieniach publicznych. Układ obecnych specyfikacji jest taki, że część obsługiwanych przeze mnie kursów linii nr 63 zostało przeniesione do innej grupy. Tymczasem trwa postępowanie odwoławcze, nie jest nawet znana data rozprawy, a do czasu rozstrzygnięcia ZDiTM nie może podpisać umowy. To wynika z art. 182 prawa o zamówieniach publicznych. Oprotestuję ten przetarg.

Andrzej Grabiec, wiceprezydent Szczecina:

- Linie zostały podzielone bo jest prawdopodobieństwo, że cena wozokilometra zaoferowana na cały pakiet byłaby zbyt duża. Może przy obecnym rozwiązaniu ceny będą zróżnicowane, może liniami zainteresuje się ktoś nowy, może zostanie wprowadzona odrobina konkurencji. Jako zlecający przewozy mamy ograniczone możliwości finansowe. Spółka policka nie jest spółką, jak dwie pozostałe, które w całości należą do miasta, możliwości wpływania na nią są niewielkie, mogłoby się okazać, że cena byłaby zbyt duża, a kolejny przetarg unieważniony. W innych spółkach są możliwości reagowania i rozmów z zarządem i radą nadzorczą, chociażby dlatego, że należą do miasta i zostały powołane do świadczenia usług na rzecz miasta. Myśleliśmy nad rozbiciem wszystkich szczecińskich linii, ale to mogłoby spowodować zainteresowanie tylko najbardziej atrakcyjnymi spośród nich.

źródło: Głos Szczeciński

18 komentarzy