z kraju artykuł

Piotrków Trybunalsk: Szlaban na busy

tyka, Dziennik Łódzki,

dodane przez MQ

Inspekcja Transportu Drogowego potwierdziła, że "Transportowiec" nielegalnie handlował zezwoleniami na przewóz pasażerów. Inspekcja wnioskuje do prezydenta Piotrkowa o cofnięcie spółce licencji, co wiąże się z utratą uprawnień do przewożenia ludzi, a dla kilkudziesięciu kierowców oznacza bezrobocie.
Doniesienie o tym, że "Transportowiec" odstępuje posiadane i wystawione na spółkę zezwolenia kierowcom minibusów zrzeszonym w "Transportowcu", złożyła konkurencyjna spółka przewozowa "Piotr-Bus". Kierowcy z "Piotr-Busu" relacjonowali ponadto, że za każde zezwolenie płacili haracz - nawet kilka tysięcy złotych.

- Te zarzuty potwierdziliśmy w trakcie kontroli - mówi Andrzej Bereźnicki, dyrektor ITD w Łodzi.

- Widzieliśmy faktury, które tłumaczone były koniecznością kserowania, itp., ale tym powinien raczej zainteresować się fiskus. Nam do wystąpienia z wnioskiem o cofnięcie licencji wystarczy to, że spółka odstępowała długotrwale zezwolenia, czego zakazuje ustawa o transporcie drogowym.

- Kiedy staniemy przed faktami dokonanymi, to będziemy myśleć, co zrobić - mówi Krzysztof Kurczyna, prezes "Transportowca", który miasto obsługuje 60 minibusami. - Jeśli będziemy musieli przestać jeździć, cóż, Miejski Zakład Komunikacyjny już udowodnił, że ma rezerwy, jest je w stanie uruchomić i w jakimś sensie zabezpieczyć komunikację w mieście. Dziwię się tylko, że poskarżyli się ludzie, którzy z zezwoleń korzystali, utrzymywali z tej pracy swoje rodziny.

Spółka "Piotr-Bus" swoją sytuację prawną wyprostowała i prawdopodobnie będzie startować w przetargu na obsługę tras komunikacyjnych w mieście. Los "Transportowca" zależy teraz od prezydenta miasta, który licencję wydał. Inspektorzy transportu sami nie mogą zabrać licencji, może to zrobić organ je wydający.

- Nie powiedziałbym, że organ wydający ma dowolność, bo jeśli podczas kontroli stwierdzimy, że ignoruje nasze wnioski o cofnięcie licencji danej firmie przewozowej, sankcje spadną na ów organ - dodaje Bereźnicki.

- Myślimy nad rozwiązaniem, które pozwoliłoby wyjść z tej sytuacji w sposób, którego nie odczują mieszkańcy - mówi wiceprezydent Andrzej Czapla.

źródło: Dziennik Łódzki

brak komentarzy