z kraju artykuł

Warszawa: 15 nowych tramwajów, kilometry nowych tras

Jarosław Osowski, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

W środę Tramwaje Warszawskie podpisały z bydgoską fabryką PESA wart prawie 89 mln zł kontrakt na dostawę 15 w pełni niskopodłogowych wagonów dla stolicy. Wyjadą na linię w Al. Jerozolimskich, której remont zaczyna się latem dzięki pomocy Unii Europejskiej. Potem Tramwaje zabiorą się do wytyczania nowych tras: do Tarchomina, Wilanowa i wzdłuż ul. Kasprzaka.
Tramwaje Warszawskie ogłosiły, że to dopiero początek wymiany 325 najbardziej zdezelowanych wagonów w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Ostatnie z nich sprowadzone jeszcze za rządów Gomułki będą wtedy miały prawie pół wieku! Jednak w pierwszej kolejności Warszawa chce się pozbyć wagonów z epoki Gierka, których stan jest najbardziej dramatyczny.

Ładnie wygląda, ale czy dobry?

- Oby te nowe były tak samo dobre jak są tanie - rozmarzył się Krzysztof Karos, prezes Tramwajów Warszawskich, podpisując wczoraj kontrakt z bydgoską fabryką PESA, któr wyprodukuje nowe wagony.

Jeden nowy tramwaj kosztuje 5,9 mln zł i ciągnie się na prawie 32 metry. Żeby tak długie tramwaje mogły skręcać, konstruktorzy podzielili je na pięć części połączonych przegubami. Dla pasażerów przewidziano sześcioro drzwi, a w środku: 148 miejsc stojących i 63 fotele. Te za klimatyzowaną kabiną motorniczego będą ustawione w podwójnych rzędach. Te nad kołami - ukośnie. Producent zapewnia, że na środku wagonu zostanie wystarczająco dużo miejsca na przejście.

Z zewnątrz bydgoski tramwaj prezentuje się całkiem zgrabnie, choć daleko mu do kosmicznych sylwetek wagonów zachodnich firm. Teraz wszyscy zastanawiają się, czy Tramwaje Warszawskie nie kupiły kolejnego kota w worku po szpetnych i dość zawodnych wagonach sprowadzanych w ostatnich latach z Chorzowa. PESA zaproponowała bowiem zupełnie niewypróbowany produkt. A doświadczenia z również prototypowym wagonem tej firmy dla WKD są złe: ciągle psuły się w nim pantografy, trzeba też było wymieniać okna. Prezes PESy Tomasz Zaboklicki uspokajał jednak, że te kłopoty to już przeszłość. A choroby wieku dziecięcego najnowsza konstrukcja przejdzie w Elblągu, który pierwszy zamówił nowy typ niskopodłogowych tramwajów.

Mały krok do podłogi

Do przegubowców dla Warszawy, które będą dostarczane od maja do października 2007 r., dokłada się Unia Europejska. Postawiła jednak warunek: przez pięć lat mają jeździć wyłącznie między pętlami Gocławek i Banacha. Bruksela finansuje bowiem częściowo przebudowę torów wzdłuż Al. Jerozolimskich. Niewykluczone więc, że z tego powodu zostanie skrócona trasa "dziewiątki", która dziś dociera aż na Okęcie.

Pierwsze roboty na moście Poniatowskiego i w Al. Jerozolimskich zaczną się latem. Miejski inżynier ruchu już zastanawia się, jak zorganizować objazdy. Nie należy się spodziewać większych utrudnień. Nowe tory powinny wystarczyć na 30 lat. Wysepki przystankowe będą podwyższone do 26 cm. To tylko 9 cm niżej od podłogi w nowych tramwajach.

Kolejne remonty i nowe trasy

Sprawny przebieg tego remontu ma zachęcić Unię do sfinansowania kolejnych 36 km nowych tras. Wczoraj Tramwaje Warszawskie ogłosiły, że:
  • w latach 2007-2009 chciałyby wytyczyć dwie linie na Tarchomin (z Żerania wzdłuż Modlińskiej i Bielan przez most Północny)
  • w latach 2008-2010 przebudować linię wzdłuż al. Jana Pawła II (od pętli Piaski do Rakowieckiej)
  • w latach 2008-2009 odtworzyć tory wzdłuż ul. Kasprzaka i dobudować brakujące odcinki na ul. Bema i Powstańców Śląskich
  • w latach 2011-2013 poprowadzić nowe połączenie przez Pole Mokotowskie i dalej od Puławskiej przez Spacerową i Sobieskiego do powstającego Miasteczka Wilanów.

    źródło: Gazeta Wyborcza

  • brak komentarzy