Szczecin artykuł

Mkną po szynach berlińskie tramwaje

Mariusz Rabenda, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Mareczek; zmodyfikowane

Żółta berlińska tatra na próbę pojechała wczoraj po szczecińskich szynach. Radni, którzy uczestniczyli w przejażdżce, są przekonani, że warto je kupić.
Żółto-czarny, 38-metrowy zestaw dwóch wozów typu KT4Dt wyruszył przed południem spod bramy zajezdni przy al. Wojska Polskiego w stronę Głębokiego. Pasażerami byli radni, miejscy urzędnicy, dziennikarze, pracownicy tramwajowej firmy BVG z Berlina i naszego MZK. Po wyjeździe z zajezdni większość gości wygodnie rozsiadła się na krzesełkach.

- Wykonane są z miękkiej tkaniny, względnie odpornej na wandali - zachwala Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK ds. technicznych.

Wiceprezydent Andrzej Grabiec i dyrektor BVG Klaus-Dietrich Matschke wolą jechać na stojąco. - To nie pierwsza moja podróż tym tramwajem - mówi Grabiec. - W poniedziałek skład testowano na trasie "ósemki".

Na (kiepskim) torowisku wiodącym na os. Głębokie tramwaj jedzie równo i cicho. Po drodze Turczyn opowiada o niuansach technicznych testowanej tatry: - Pasuje ona dość dobrze do naszych torów, a komfort jazdy podnoszą zamontowane amortyzatory - zachwala. - Tramwaje, które chcemy kupić od BVG Berlin, wyprodukowano w latach 1985-86, ale dziesięć lat temu przeszły gruntowny remont. Wymieniono poszycie, zmodernizowano silniki i układ jezdny.

W porównaniu z innymi tramwajami jeżdżącymi po Szczecinie, berlińskie tatry mają więcej miejsc siedzących (z lewej strony siedzenia sa podwójne), za to węższy korytarz pomiędzy nimi. Z tyłu wagonu jest dostatecznie dużo miejsca, by przewieźć nawet rowery.

Na pętli przy jeziorze Głębokie tramwaj się zatrzymuje. Goście wysiadają, dzielą się uwagami.

- Czuję się mniej więcej tak jak wtedy, gdy przesiadłem się z poloneza na toyotę - mówi Edmund Trokowski, radny SLD. - Wtedy też byłem zdziwiony, że wewnątrz wozu jest tak cicho. Będę namawiał innych radnych, żeby poparli zakup tych wozów.

Berliński tramwaj z zewnątrz prezentuje się dobrze. W przeciwieństwie do szczecińskich nie jest oklejony reklamami. Na boku jest tylko napis na białym tle: "BVG Berlin pozdrawia mieszkańców Szczecina."

Decyzja o ewentualnym zakupie (w formie leasingu) 23 tramwajów od BVG zapadnie na majowej sesji. Jeśli uchwałę w tej sprawie przegłosują radni, jeszcze przed wakacjami pierwsze tatry mogą przyjechać do Szczecina. Najpewniej jeździć będą na liniach 7 i 8 - tam torowiska są w najlepszym stanie.

Cenę jednej berlińskiej tatry wynegocjowano na 120 tys. euro (ok. 500 tys. zł). Szczecin ma spłacać leasing do 2013 r. Pierwsza rata - jeszcze w tym roku.

Czym teraz jeździmy po Szczecinie

Obecnie MZK ma 205 tramwajów. Średni wiek wozów - 24 lata. Najnowsze z nich to 14 wagonów 105Nks kupione pięć lat temu. Jeśli MZK otrzymałoby 23 berlińskie tatry, wycofa z eksploatacji tramwaje typu 102 (tzw. przegubowce) zbudowane w latach 1971-1972.

Tatry zachwala szef BVG Berlin

Mariusz Rabenda: To całkiem dobre wozy, a wy chcecie się ich pozbyć. Dlaczego?

Klaus-Dietrich Matschke, dyrektor BVG Berlin: - Dostaliśmy pieniądze na zakup 50 nowych niskopodłogowców. Dlatego jesteśmy zmuszeniu do wycofania z eksploatacji 300 tatr. Nie chcemy jednak, by poszły na złom, bo są w dobrym stanie i jeszcze długo mogą służyć pasażerom w innym mieście. W Niemczech odsprzedawanie używanego taboru to sprawdzona praktyka. Myślę, że nowe kraje Unii Europejskiej skorzystają na tym.

Dlaczego chcecie je sprzedać do Szczecina?

Bo Szczecin potrzebuje takiego taboru, a my mamy go w ofercie. Interesy są więc zbieżne. Do was jest z Berlina niespełna 200 km drogi, którą pokonuje się w niecałe dwie godziny. To dodatkowy plus. Z innymi potencjalnymi kupcami też rozmawiamy. Odkupieniem naszego taboru zainteresowane są miasta w Rumunii, Serbii, Turcji, Rosji.

Czy po wycofaniu z eksploatacji tatr, cały tabor berliński będzie niskopodłogowy?

- Tak. U nas w Niemczech duży nacisk kładzie się obecnie na konieczność umożliwienia podróżowania osobom niepełnosprawnym.

Czy planujecie dłuższą współpracę ze Szczecinem?

Mam nadzieję, że zakup 23 tatr to początek kooperacji. Już za cztery, pięć lat będziemy mogli wam zaoferować jeszcze nowocześniejsze tramwaje. Możemy też pomóc w lepszym zarządzaniu - w latach 90. przeszliśmy restrukturyzację firmy. Mamy doświadczenie, z którego może skorzystać MZK.

Tatry zachwala motorniczy

Mariusz Rabenda: Jeździł Pan tatrami w Berlinie i u nas. Jakie wrażenia?

Michał Margoński (motorniczy z dziesięcioletnim stażem): Trudno to porównać. Tory w Berlinie są jak marzenie. Równiutkie, aż miło jechać. Tramwaj cichutko się po nich przesuwa. U nas jest dużo gorzej. Na "ósemce" torowisko jest niezłe, poza jednym odcinkiem przy cmentarzu. Na "siódemce" fatalnie jest wzdłuż całej al. Boh. Warszawy. To ma wpływ na komfort jazdy.

Dwie połączone tatry mają 38 m długości, a niektóre przystanki w Szczecinie zaledwie po 35 m. To problem?

- Przy głównej bramie cmentarza i na Bramie Portowej, jadąc w stronę pl. Kościuszki, zestaw się nie mieści. Trzeba coś z tym zrobić.

Jak wyposażona jest kabina motorniczego?

- Nowocześnie. Podgrzewany, hydrauliczny fotel. Podgrzewane lusterka i szyba przednia, klimatyzacja. Jazdę jesienią czy zimą ułatwiają urządzenia, które sypią piach pod koła, gdy tylko tramwaj zaczyna się ślizgać.

Na słupkach przy drzwiach środkowych i tylnych zamontowany jest interkom umożliwiający porozumiewanie się pasażerów z motorniczym.

- W Berlinie interkom jest wykorzystywany choćby do tego, by poinformować motorniczego o tym, że na najbliższym przystanku chce wysiąść kobieta z wózkiem dziecinnym lub osoba niepełnosprawna.

Czy tatry są najlepszymi tramwajami, jakie Pan prowadził?

- Nie. Pięć lat temu były u nas testowane niskopodłogowce. Były lepsze. Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy po Szczecinie będą jeździły takie wozy. Wcześniej jednak trzeba wymienić prawie wszystkie torowiska.

źródło: Gazeta Wyborcza

Przeczytaj więcej na temat Tramwajowe „berlińczyki”: więcej na ten temat…

16 komentarzy