Szczecin artykuł

Na łobuzów

Maciej Janiak, Głos Szczeciński,

dodane przez Phobos

Czy w Szczecinie powstanie kompleksowy program podnoszący bezpieczeństwo pasażerów w środkach komunikacji miejskiej? Taki pomysł pojawił się wczoraj. Przewoźnicy go popierają, a policja obiecuje pomóc.
Problem bezpieczeństwa w szczecińskich środkach transportu pojawia się co pewien czas.

"Głos" pisał w sobotę o bijatyce, do której doszło kilka dni wcześniej w tramwaju linii 1. Pasażerowie twierdzą, że motornicza nie reagowała, kiedy pijani awanturnicy zaczepiali pasażerów. Również o tej sprawie wspominali wczoraj radni na posiedzeniu komisji poświęconej bezpieczeństwu w komunikacji miejskiej.

Z informacji policji wynika, że do końca kwietnia tego roku w tramwajach i autobusach doszło do dwóch rozbojów, pobicia, 52 kradzieży oraz zdewastowania pojazdu. To dwa procent wszystkich zdarzeń o charakterze kryminalnym w mieście.

- Żaden sprawca kradzieży nie został zatrzymany. Zatrzymani zostali jedynie pijani sprawcy pobicia kierowcy autobusu linii 532 - mówi mł. inspektor Szczepan Stempiński, zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Szczecinie.

W ubiegłym roku przedsiębiorstwo autobusowe "Dąbie" odnotowało 12 przypadków wandalizmu. Naprawa zniszczeń kosztowała ponad 23 tys. zł. W tym roku wandale zrobili szkód już na 6,6 tys. zł. Zginęły cztery kasowniki. W porównaniu z inną firmą autobusową statystyka jest "skromna".

- Takie niszczenie to nie jest problem, który w moim przedsiębiorstwie urastałby do wielkiej rangi. Jednak nie wiem, po co komu kasownik, czy siedzenie - mówi Włodzimierz Sołtysiak, szef SPAD. - Większym problemem są porysowane szyby.

O pladze wandalizmu i kradzieży mówi za to szef przedsiębiorstwa "Klonowica". W zeszłym roku było tam 108 takich przypadków, do marca tego roku kilkanaście. Giną głównie kasowniki, wybijane są szyby.

- Kiedy zrobił się popyt na złom fotele dosłownie wychodziły z autobusów - tłumaczy Krzysztof Potiatycki, szef SPAK. - Trzeba było zastosować dodatkowe mocowania. Do dewastacji dochodzi na różnych liniach, najwięcej po południu i w nocy.

Z kolei w tramwajach głupota wandali kosztowała w ubiegłym roku 47 tys. zł.

- Kamera w tramwaju to wydatek 20 tys. zł. Nakłady na walkę z wandalizmem są bardzo wysokie - uważa Jerzy Manduk, dyrektor MZK.

Zdaniem szefów firm autobusowych to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, jako organizator przewozów ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo pasażerów. To radnych zainteresowało.

- Pasażerowie chcą bezpiecznie jeździć - tłumaczy Piotr Jania, radny z komisji bezpieczeństwa publicznego i samorządności. - Trzeba zrobić coś, żeby bandyci bali się. Trzeba wspólnie coś wykombinować.

Pojawił się pomysł, aby stworzyć system walki z bandytami i chuliganami w komunikacji, który mógłby koordynować ZDiTM. Niestety na wczorajsze posiedzenie nikogo z ZDiTM nie zaproszono. Radni z komisji postanowili, że o sprawie będą jeszcze dyskutowali.

- Policja z przyjemnością pospieszy z pomocą. Deklarujemy, że jeżeli będzie taka chęć, to włączymy się do tworzenia takiego programu - obiecał mł. insp. Stempiński.

Od kilku miesięcy porządku w komunikacji pilnują policjanci i strażnicy miejscy. Jeżdżą ubrani po cywilnemu.

źródło: Głos Szczeciński

brak komentarzy