z kraju artykuł

Warszawa: Kobiety-kierowcy potrzebne od zaraz w MZA

Krzysztof Śmietana, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie szukają kierowców wśród kobiet. Mężczyzn znaleźć dziś trudno, bo wyjeżdżają do pracy za granicę.
- Kiedy prowadzę autobus, to kierowcy samochodów osobowych machają do mnie, uśmiechają się, a czasem nawet klaszczą. Wszyscy są mili - opowiada Justyna Kobus, która w Warszawie od dziewięciu miesięcy jest kierowcą 15-metrowego autobusu solaris. Pracuje na pół etatu. Jej dyżur trwa 8-9 godz. Przejechanie jednej trasy zajmuje kilkadziesiąt minut, potem około kwadransa przerwy.

W Warszawie MZA zatrudnia ok. trzech i pół tysiąca kierowców, w tym tylko 16 kobiet. Przez lata to był zawód typowo męski, wymagający dużej siły fizycznej. Niedługo pań ma być jednak więcej, bo szefowie MZA rozpoczną nabór skierowany właśnie do kobiet.

W Warszawie brakuje kierowców. Wielu wyjechało do pracy w Wielkiej Brytanii. W dodatku kierowcy mężczyźni nie chcą pracować na pół czy ćwierć etatu. A to właśnie takich osób potrzebuje MZA, żeby obsadzić kursy w godzinach szczytu komunikacyjnego. - Chcemy zatrudnić kobiety, które chcą sobie dorobić ok. 1 tys. zł miesięcznie. Rano mogłyby opiekować się dzieckiem, a po południu jeździć autobusem - mówi Roman Podsiadły, prezes warszawskiego MZA. Kobiety nie muszą pracować jak pani Justyna po osiem godzin, ale mogą mieć krótsze, za to częstsze dyżury - dodaje.

Przyznaje, że zależy mu na zatrudnieniu kobiet, bo te, które już prowadzą autobusy, są bardzo dobrymi pracownikami. Jeżdżą łagodnie, pasażerowie bardzo je chwalą.

Jest jednak problem z rekrutacją. Polskie prawo zabrania określania w ogłoszeniu płci poszukiwanego pracownika, więc MZA nie mogą po prostu napisać, że szukają do pracy kobiet. - Mogliby się znaleźć jacyś fanatyczni obrońcy praw mężczyzn - żartuje Roman Podsiadły. Ale dodaje: - Rozmawialiśmy o tym z kadrową. Pewnie napiszemy, że zatrudnimy kierowców, ale szczególnie zachęcamy kobiety. Ogłoszenia pojawią się też w pismach kobiecych.

A co na to kierowcy-mężczyźni? - To nie jest zawód dla wszystkich kobiet. Raczej dla tych odważniejszych. Nasz zawód pozostanie domeną mężczyzn, ale panie będziemy traktować po koleżeńsku - zapewnia Krzysztof Szopa, jeden z warszawskich kierowców autobusu.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy