Szczecin artykuł

Prosimy nie kląć w autobusach i tramwajach

Andrzej Kraśnicki jr, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Precz z wulgarnymi osobnikami poruszającymi się szczecińskimi tramwajami i autobusami. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przy pomocy wierszyka wywieszonego na oknach wozów chce wychować lub przegonić łobuzów.
Oręż w walce z komunikacyjnymi chamami jest właśnie rozwieszany na oknach tramwajów i autobusów. Wygląda niepozornie. To prosty rysunek, wielkości kartki papieru, przedstawiający autobus linii 75 i tramwaj linii nieznanej. Do obu pojazdów pędzą panowie z teczkami w ręku wyglądający na poirytowanych i gdzieś się spieszących. Niewątpliwie kwalifikują się do grupy osobników, którzy w tej sytuacji mogą rzucić niecenzuralnym słowem. Autobus i tramwaj starają się obu panów uspokoić. Nad pojazdami rozwija się dymek wskazujący, że mają coś do powiedzenia. Co? Wierszyk:

"Pasażerów komunikacji miejskiej do wakacyjnej akcji zachęcamy, STOP WULGARYZMOM I PRZEKLEŃSTWOM stawiamy. / Do uprzejmości wzajemnej pasażerów, kierowców, motorniczych i kontrolerów wzywamy. / Na kulturalne zachowanie wszystkich nadzieję mamy. / Bo korzystanie z komunikacji miejskiej jest przecież codziennością i nie może cechować się obelgami, a jedynie grzecznością".

To właśnie ta częstochowska rymowanka ma zwiększyć poziom kultury w szczecińskich autobusach i tramwajach. Chodzi o to, by pasażerowie nie denerwowali się na motorniczych, gdy tramwaj się spóźni, nie obrzucali obelgami kanarów, czy też nie wysłuchiwali pełnych wulgaryzmów dialogów kolesi w bejsbolówkach. Akcja to ponoć efekt telefonów i pism od pasażerów poirytowanych chamskimi zachowaniami współpasażerów. "Gazeta" dotarła do jednego ze skarżących się. Pan Stanisław Bartosik już rok temu wystosował pismo do zastępcy prezydenta Andrzeja Grabca, żeby zrobić porządek w autobusach i tramwajach.

- Nie podobało mi się to, że jadąc z wnukami musiałem wraz z nimi wysłuchiwać "łaciny" - mówi "Gazecie" Stanisław Bartosik. - To miłe, że miasto coś z tym problemem chce zrobić. A on wciąż istnieje. Aż przykro słuchać, jak wyrażają się te młode dziewczyny z odkrytymi brzuchami. Może wydaje im się, że są przez to bardziej dorosłe, ale takie wulgarne słownictwo jest w publicznych miejscach niedopuszczalne.

Czy ta niezbyt wyszukana rymowanka zmieni oblicze szczecińskiej komunikacji?

- Nie możemy wprowadzić zakazu używania wulgaryzmów, zresztą to by chyba niewiele dało - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. - Zdecydowaliśmy się postawić na humor. Stąd taka krótka rymowanka umieszczona na rysunku. Mamy nadzieję, że w ten sposób przekazana prośba o bardziej kulturalne zachowywanie się w pojeździe poskutkuje.

- Może chociaż ośmieli pasażerów, by zwracali uwagę chamsko zachowującym się osobom - ma nadzieję pan Bartosik.

ZDiTM nie chce zdradzić, kto jest autorem wierszyka.

- Rymowankę ułożył jeden z naszych pracowników - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska. - Woli jednak zachować anonimowość. Mogę tylko powiedzieć, że zajmuje się m.in. problemami komunikacyjnymi.

Jak udało nam się ustalić, wierszyk "Stop wulgaryzmom" nie jest literackim debiutem urzędnika.

- Pisze tego typu wierszyki na różne okoliczności - przyznaje rzecznik zarządu.

źródło: Gazeta Wyborcza

3 komentarze