Szczecin artykuł

Zawrzało w SPPK

Piotr Jasina, Głos Szczeciński,

dodane przez MQ

Związkowcy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego zarzucają prezesowi spółki, Andrzejowi Markowskiemu dyktat, poniewieranie układu zbiorowego pracy, butę.
Pisma w tej sprawie skierowali do burmistrza Polic i prezydenta Szczecina. Prezes Markowski zapewnia, że zarzuty wobec niego są bezpodstawne. Twierdzi, że spełnił żądania związków dotyczące waloryzacji i podwyżek z nawiązką.

Przed dwoma dniami pismo związkowców NSZZ "S" i "S'80" z żądaniem odwołania prezesa SPPK trafiło na biurka szefów magistratów Polic i Szczecina, udziałowców SPPK.

Spoczął na laurach...

Bogdan Leśniewski, dyspozytor SPPK i przewodniczący NSZZ "S" podkreślał wczoraj w rozmowie z "Głosem", że stosunki między związkami a zarządem popsuły się.

- Prezes spoczął na laurach, zadowolony że ma 10-letni kontrakt - twierdził przewodniczący. - Myśli, że może poniewierać związki, jest butny. Nie przestrzega porozumień, nie pozwala bronić nam pracowników zastawiając się ustawą o ochronie danych osobowych, na fundusz socjalny nie odprowadza terminowo pieniędzy, kierowcy zbyt długo są za kierownicą...

Przewodniczący przekonywał, że prezes nie rozmawiał tylko kazał im słuchać, dlatego czara goryczy się przelała i jest wojna.

- Decyzja należy do właścicieli spółki, my chcemy tylko zasygnalizować, że nie jest tak pięknie, jak się widzi naszą spółkę - dodał Leśniewski.

Prezes wyjaśnia

Andrzej Markowski, prezes SPPK w Policach odpiera argumenty związkowców.

- To przecież związki wnioskowały o podwyżki - mówi nie ukrywając zdziwienia. - Przystałem na to. Ale nie bez powodu. W ubiegłym roku nie było nawet waloryzacji płac, nie było nas na to stać. Odnotowaliśmy jednak skutki uboczne, absencja chorobowa w pracy wzrosła o ponad 50 proc. Ludziom brakowało najwyraźniej motywacji do pracy. Ustaliliśmy ze związkami waloryzację i podwyżki, łącznie na kwotę ok. 200 tys. zł rocznie. Związki określiły proporcje, odpowiednio 70 i 130 tys. zł. Ustaliliśmy też zasady naliczania waloryzacji. Co do podwyżek motywacyjnych, osoby proponowane były przez kierowników poszczególnych działów.

Dlaczego z kwoty 200 zrobiło się 320 tys. zł?

- Kiedy księgowe policzyły, że waloryzacja np. w szóstej grupie zaszeregowania (mamy ich 12) wyniesie 14 zł, uznałem to za nieporozumienie - tłumaczy Markowski. - Dlatego zleciłem 3-procentową waloryzację na każdą grupę. W efekcie we wspomnianej grupie jest to już nie 14 ale ponad 40 zł na rękę. Też niezbyt dużo, ale jednak. W ogólnym bilansie z 200 zrobiło się 320 tys. zł.

O co więc poszło?

Prezes tłumaczy, że związki zażyczyły sobie indywidualnych zestawień płac pracowników.

- Nie mogę tego zrobić bez oświadczeń zainteresowanych, że się na to zgadzają - wyjaśnia. - Do tajemnicy danych obliguje mnie ustawa.

Prezes skorygował też dane dotyczące kosztów powołania zastępców z 30 do 13 tys. zł.

- Nie są to pieniądze z puli pracowników - dodał. - Kwestie ich powołania określa regulamin. Z oczywistych względów dyrektorzy nie mogą podlegać pod układ zbiorowy pracy. Groziłoby to konfliktem interesów między pracodawcą a związkami.

Prezes zapewnił, że zamierza doprowadzić do spotkania stron i wszystko wyjaśnić. Liczy, że spór nie będzie wymagał drogi prawnej.

- Owszem, wpłynęło do nas pismo przedstawicieli związków, które domagają się odwołania prezesa SPPK - przyznał Jakub Pisański, zastępca burmistrza Polic, największego udziałowca spółki. - Zbadamy sprawę, bo jest poważna. Nie badamy bowiem na bieżąco relacji między zarządem a związkami. Przypomnę tylko, że prezes SPPK otrzymał absolutorium, a jego sprawozdanie za ubiegły rok oceniono pozytywnie mimo problemów spółki. Nie będzie żądnych pochopnych decyzji. Dla nas sprawą nadrzędna jest zapewnienie bezkolizyjnego przewozu pasażerów.

źródło: Głos Szczeciński

4 komentarze