Szczecin imprezy

Pierwsza Szczecińska Nocka Autobusowa - relacja

konjo,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Nasz jedyny Jelcz M121M obchodzi w tym roku okrągłą dziesiątą rocznicę służby na ulicach Szczecina. Do dziś wiele osób zastanawia się, jak to się stało, że na fali wielkich zakupów lat 90. do prawobrzeżnej zajezdni trafił tak egzotyczny dla nas pojazd. Cóż, nie będziemy się tym razem zajmować historią taboru, ani jego specyfikacją techniczną. Przyjrzymy się za to bliżej imprezie jubileuszowej zorganizowanej dzięki Szczecińskiemu Przedsiębiorstwu Autobusowemu Dąbie i Szczecińskiemu Towarzystwu Miłośników Komunikacji Miejskiej.
Uczestnicy zaczęli schodzić się około godz. 21:20, a przygotowany na tę okazję Jelcz M121M 2650 czekał już pod bramą główną macierzystej firmy. Tym razem obyło się bez przełajowych biegów i walki o miejsca, ponieważ ilość gości była nieznacznie mniejsza od liczby "komfortowych" siedzisk marki Astromal. Po krótkim powitaniu ze strony prezesa STMKM Roberta Łubińskiego i zapoznaniu się z zasadami bezpiecznej podróży w trakcie imprez zamkniętych, punktualnie o godzinie 22 ruszyliśmy do boju.

Ostatnie pojazdy liniowe nie zdążyły jeszcze zjechać do swoich baz, więc przypadkowo okazało się, że potyczki musieliśmy traktować dosłownie. Pierwszy incydent wydarzył się niecałe 10 minut po wyjeździe, na pętli "Osiedle Słoneczne". Spóźniona para starszych pasażerów potraktowała nas jako ostatni autobus linii B i uparcie odmawiała opuszczenia Jelcza. Po zdecydowanej interwencji kierowcy i naszego prezesa zażegnano problem i niezrażeni ruszyliśmy dalej. Później wszystko szło już jak z płatka i planowo realizowaliśmy kolejne fotostopy. Po kilku minutach zadziwialiśmy mieszkańców osiedla Bukowego, a następnie płynnie udaliśmy się w kierunku lewobrzeża. Po szybkiej sesji na Basenie Górniczym impreza rozkręciła się na dobre. W znakomitych humorach kontynuowaliśmy dalsze zwiedzanie naszego miasta. Zawitaliśmy między innymi na opustoszałe Nabrzeże Ewa, wywołaliśmy pewne zdziwienie na ulicy Tkackiej i zahaczyliśmy o ulubione centrum handlowo-rozrywkowe Szczecinian. Wkrótce dotarliśmy do pętli "Kołłątaja". Tam staliśmy się świadkami szybkiej i dość przypadkowej sesji fotograficznej jednego z najmłodszych miłośników komunikacji miejskiej. Już tylko minuty dzieliły nas od tradycyjnego nocnego grilla. Po pobraniu z terenu dawnej zajezdni Niemierzyn niezbędnych akcesoriów w przyspieszonym tempie pojechaliśmy do Lasu Arkońskiego. Tam dość szybko spożyliśmy zabrane artykuły spożywcze i po blisko dwugodzinnej przerwie udaliśmy się w dalszą trasę. Z donośnym śpiewem na ustach dotarliśmy do kilku kolejnych zapowiedzianych fotostopów. Warto wymienić kilka z tych najbardziej oczekiwanych. W ramach jubileuszowej wycieczki "gniot" dotarł na Warszewo, na osiedle Kormoranów oraz do zajezdni Golęcin. No i stało się, zostaliśmy tam pouczeni przez gorliwego ochroniarza, że "z zakładu może wyjeżdżać tramwaj". Im dalej brnęliśmy w noc, tym bardziej doskwierało zmęczenie, a zarazem przyspieszaliśmy naszą wycieczkę. Ekspresowo dokonaliśmy kolejnych sesji fotograficznych na ulicy Rugiańskiej, na placu Rodła i ruszyliśmy w stronę Gumieniec. Tam nie przepuściliśmy kilku najbardziej kultowym miejscom i po ostatnim postoju pod gmachem Uniwersytetu Szczecińskiego pomknęliśmy Autostradą Poznańską w kierunku wschodniej części naszego miasta. Mocno już wymęczeniu uczestnicy wykonali ostanie zapisy fotograficzne i po zaliczeniu ulic Smoczej i Falskiego nawróciliśmy w stronę placu postojowego SPA Dąbie.

Dziękujemy organizatorom, wielkie wyrazy uznania należą się także prowadzącemu, który cierpliwie znosił wszelkie fanaberie miłośników i przyśpiewki raz po raz rozbrzmiewające w autobusie. Dzięki ekspresowemu tempu cała eskapada skończyła się około pół godziny przed czasem, nie mniej jednak zmęczenie zrobiło swoje i raźno ruszyliśmy do domu. Niektórzy szukali okazji pośród wyjeżdżających na linię pierwszych "dziennych", inni zakończyli swoją drogę piechotą, a jeszcze inni mimo zmęczenia wgrywali na KOMIS pierwsze zdjęcia, żebyście mogli się przekonać na własne oczy, jak obchodziliśmy ten jubileusz. Warto na koniec dodać, że część naszych miłośników nieśmiało wpominała o przypadających kolejno rocznicach Jelczy 120MM/1 i Volvo B10MA z drugiej dostawy. Co będzie, czas pokaże, tymczasem dziękujemy za blisko osiem godzin świetnej zabawy.

58 komentarzy