z kraju artykuł

Poznań: Nisko, a jednak wysoko...

Maciek Morze, tuTej.pl,

dodane przez MQ

MPK chwali się, że Poznań jest jedynym miastem w Polsce, w którym kursują tylko autobusy niskopodłogowe. Niestety, ta reguła nie obowiązuje w nocy. - Dlaczego odmawia się nam prawa do normalnego funkcjonowania? - pytają niepełnosprawni, dla których jest to poważne utrudnienie. - To z powodu wandali - odpowiada MPK.
Po Poznaniu jeździ ok. 300 autobusów niskopodłogowych. Dzięki temu osoby w podeszłym wieku nie mają problemu z wspinaniem się po stromych schodkach, a użytkownicy wózków nie muszą prosić o pomoc współpasażerów. W nowoczesnych autobusach MPK jest więcej miejsca, a coraz więcej z nich ma klimatyzację.

Poznaniacy chwalą sobie wymianę taboru, jaka dokonała się w ostatnich latach, dlatego nie są zadowoleni, kiedy na przystanek podjeżdża niespodziewanie stary jelcz lub ikarus. Wiele osób skarży się, że takie sytuacje zdarzają się za często.

Przewoźnik zapowiadał, że jeszcze sprawne jelcze i ikarusy nie zostaną wycofane z użycia, lecz będą jeździć na liniach nocnych i służyć jako rezerwa na dziennych. Czy w takim razie częsta obecność starych autobusów w dzień oznacza wysoką awaryjność niskopodłogowych pojazdów? - Nie ma mowy o awaryjności - zapewnia Ewa Pocztowa z poznańskiego MPK. Jej zdaniem wypadnięcie autobusu z kursu to pojedyncze, odosobnione przypadki. - Częściej zdarza się sytuacja, gdy w razie opóźnień dyżurny ruchu kieruje na niektóre linie dodatkowy autobus - wówczas jest to właśnie któryś ze starszych pojazdów - wyjaśnia.

Kilka linii jest też wciąż obsługiwanych przez stare pojazdy z wysoką podłogą... ze względu na zły stan dróg! Tak jest na przykład w przypadku linii 95 - fatalny stan przejazdu kolejowego na ul. Psarskie powoduje, że autobus o niskim zawieszeniu nie jest w stanie przejechać bezpiecznie przez taki tor przeszkód!

"Niskopodłogowców" nie ma natomiast w ogóle na liniach nocnych. Nawet, jeśli przyjąć, że w nocy nie podróżujemy po mieście z dziećmi w wózku, to przecież niepełnosprawni na wózkach przemieszczają się także po zmroku. Wielu z nich nie może sobie jednak na to pozwolić z powodu braku transportu.

Tymczasem MPK stanowczo tłumaczy, że skierowanie najnowocześniejszych autobusów na linie nocne oznaczałoby ogromne straty. - Te linie są najbardziej narażone na dewastację przez wandali - przekonuje Pocztowa. Pocięte siedzenia, porysowane szyby, rozbite reflektory, wymontowane ścianki - to tylko niektóre z szerokiej gamy szkód poczynionych przez nierzadko pijanych pasażerów nocnych autobusów.

- Jest nam bardzo przykro, że dotyka to osoby niepełnosprawne, ale nie mamy wyjścia - tłumaczy Pocztowa. - To, co mogliśmy zrobić, to zapewnienie autobusów niskopodłogowych na liniach dziennych.

Tylko siedemdziesiąt spośród ok. 300 niskopodłogowych autobusów z poznańskiego taboru, posiada zamontowany system monitoringu. W pozostałych wandale czują się bezkarnie. Portal tuTej wpadł na pomysł, który pomógłby odstraszyć krewkich młodzieńców i wybić im z głowy chuligańskie wybryki w nocnych autobusach.

Może MPK mogłoby, wzorem policyjnych fotoradarów, umieścić w autobusach atrapy kamer? Wtedy chuligan nigdy nie będzie miał pewności, że "demolka", która urządza w nocnym autobusie, nie jest właśnie filmowana. W MPK nasza idea się spodobała: - Jest to pomysł godny rozważenia, przedstawię go dyrekcji - deklaruje Pocztowa.

źródło: tuTej.pl

brak komentarzy