Szczecin artykuł

"5" wypadła z szyn

Mariusz Parkitny, Głos Szczeciński,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Z powodu awarii tramwaju ponad godzinę pl. Rodła nie był przejezdny. - Już jestem spóźniona. Szef zwolni mnie z pracy - martwiła się Anna Masłowska.
Zaczęło się o godz. 8.30. Tramwaj nr "5" odjeżdżał z przystanku przy ul. Piłsudskiego w kierunku stoczni. Po wjechaniu na rondo doszło do niecodziennej sytuacji. Pierwszy wagon pojechał prosto zgodnie z torem jazdy. Ale drugi skręcił nagle w lewo.

- Zobaczyłem, jak drugi wagon skręca w stronę Niebuszewa. Za chwilę liny łączące oba wagony naprężyły się i ten drugi wypadł z szyn. Wyglądało to groźnie, bo szarpnięcie było mocne - mówił świadek zdarzenia. W chwili awarii stał przed przejściem dla pieszych przy ul. Piłsudskiego.

Korki i zamknięta ulica

Tramwajem jechało kilkadziesiąt osób. Nikomu nic się nie stało. Ale oba wagony stanęły na środku pl. Rodła blokując je. Kierowcy jadący od strony Niebuszewa nie mogli przejechać przez plac w kierunku centrum. Zaczęły tworzyć się korki. Policja zamknęła al. Wyzwolenia. Chwilę potem stanęły pozostałe tramwaje jadące przez pl. Rodła. Zaczęli z nich wychodzić zdenerwowani pasażerowie.

- Jak się spóźnię do pracy, to już po mnie. w ubiegłym tygodniu już raz zaspałam. Szef mi nie daruje - denerwowała się Anna Masłowska, szczecinianka.

Kwadrans później pojawiły się autobusy komunikacji zastępczej. Kursowały w kierunku stoczni i Lasku Arkońskiego.

Autobusy za tramwaje

Sytuacja skomplikowała się po godz. 9, gdy specjalny dźwig próbował ustawić wagon na torach. Pierwsza próba się nie powiodła. Na chwilę wyłączono z ruchu całe rondo. W tym czasie dźwig musiał objechać plac, aby podjąć próbę ustawienia wagonu z drugiej strony. O godz. 9.38 operacja powiodła się. Chwilę potem ruch na rondzie został przywrócony.

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wyjaśnia powody awarii. Prawdopodobnie doszło do nieszczęśliwego wypadku.

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że tramwaj linii "11" najechał na impulsator, który spowodował przełożenie zwrotnicy. Jadąca przed nim "piątka" nie zdążyła jeszcze zjechać ze zwrotnicy. To spowodowało, że pierwszy wagon "piątki" pojechał prawidłowo na wprost, a drugi skręcił w kierunku Niebuszewa. Doszło do szarpnięcia, bo oba wagony są ze sobą połączone. W ten sposób drugi wagon wypadł z szyn - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.

źródło: Głos Szczeciński

7 komentarzy