z kraju artykuł

Warszawa: Na wydłużonej trasie Szybka Kolej Miejska notorycznie się spóźnia

Krzysztof Śmietana, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej z Wesołej do Pruszkowa spóźniają się tak często, że niektórzy pasażerowie w drodze do pracy znowu wybierają samochód.
Gdy składy SKM-ki zamiast do Falenicy zaczęły jeździć z Pruszkowa do Rembertowa, a od niedawna także do Wesołej, wreszcie przestały wozić powietrze. Pasażerowie mają jednak inny powód do zmartwień: pociągi dość często nie przyjeżdżają na czas. - Czasem zdarza się, że w Rembertowie są odwoływane dziesięć minut po planowanym odjeździe. SKM to bardzo dobry pomysł, ale przez te poślizgi jestem zmuszony jeździć samochodem, bo nie chcę się spóźniać do pracy - narzeka Bartłomiej Kowalski z Rembertowa.

Jak kursują pociągi SKM, sprawdzaliśmy wczoraj rano na Dworcu Centralnym. Między godz. 9 a 10.30 z sześciu połączeń w kierunku Pruszkowa i Wesołej aż trzy miały cztero-, pięciominutowe opóźnienie. Tydzień temu pecha miał nawet komisarz miasta Kazimierz Marcinkiewicz, który jechał inauguracyjnym kursem do Wesołej. W powrotnej drodze jego pociąg spóźnił się dziesięć minut.

Tymczasem wiceprezes SKM Jerzy Obrębski twierdzi, że pociągi nie mają dużych opóźnień: - Najwyżej jedno-, dwuminutowe. To wynika z tego, że na niektórych stacjach z kolei wysiada mnóstwo pasażerów. Wtedy postój może się trochę przedłużać. Później jednak to nadrabiamy.

W Zarządzie Transportu Miejskiego przyznają jednak, że pociągi się spóźniają. - Żeby zdyscyplinować przewoźnika, nakładamy na niego kary finansowe - mówi Grzegorz Ćwiek, rzecznik ZTM. W październiku SKM musiała zapłacić miastu z tego powodu 1466 zł. O wiele gorzej było latem, gdy kursy były odwoływane z powodu awarii klimatyzacji. Wtedy naliczono ponad 12 tys. zł kar.

Pasażerów SKM-ki denerwuje jeszcze jedna sprawa. Od tygodnia pociągi dojeżdżają do Woli Grzybowskiej, ale z braku zwrotnicy w stronę Warszawy zawracają dwie stacje dalej, w Sulejówku. Tam nikt nie może jednak wsiadać i wysiadać. Powód? Sulejówek musiałby dopłacać Warszawie za kursy. - Pasażerowie mogą jechać pociągami SKM najdalej do Woli Grzybowskiej. Żeby można było dotrzeć do Sulejówka, tamtejszy burmistrz musiałby przed wyborami podpisać z nami porozumienie w sprawie dofinansowania kursów. Tego jednak nie zrobił - mówi Grzegorz Ćwiek. Teraz w Sulejówku trzeba poczekać na oficjalne wyniki wyborów i zaprzysiężenie nowych radnych i burmistrza.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy