z kraju artykuł

Kraków: Krakowskie tramwaje coraz częściej wypadają z torów

Bartosz Piłat, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ; zmodyfikowane

Coraz częściej tramwaje wypadają z szyn. Zdaniem Krakowskiego Zarządu Dróg tory nie wytrzymują pod zbyt twardymi kołami zagranicznych tramwajów, wyginają się i pękają. MPK twierdzi, że to tory są zbyt miękkie.
Pogotowie techniczne MPK potrafi się uporać z wykolejonym tramwajem w kilkanaście minut, ale w tym czasie tworzą się zatory na liniach, tramwaje mają opóźnienia, dochodzi do zablokowania ruchu samochodowego.

Pracownicy MPK uważają, że są dwie przyczyny wykolejeń. Po pierwsze - stare torowiska nie wytrzymują obciążenia, wyginają się i pękają, a - po drugie - motorniczy przejeżdżają zbyt szybko niektóre skrzyżowania.

Przepychanka koła - szyna

Pracownik MPK, dozorujący na co dzień ruch tramwajów twierdzi, że torowiska na skrzyżowaniu Starowiślnej z Dietla i na całej długości Grzegórzeckiej od roku są przeciążone. - Do niszczenia torowisk przyczyniają się koła tramwajów z Norymbergi i Wiednia. Są zrobione ze zbyt twardego metalu, niszczą więc tory o wiele bardziej niż koła polskich N105 z Chorzowa - zdradza. Jako przykład podaje skrzyżowanie Basztowej z Długą. Odkąd częściej zaczęły się tam pojawiać zagraniczne maszyny, torowiska na łukach są coraz bardziej powyginane. - Strach jechać tam szybciej niż 5 km/h - przyznają tramwajarze.

- Kilkakrotnie prosiliśmy MPK o wykonanie pomiarów twardości kół, ale firma się na to nie zgodziła - rozkłada ręce Iwona Król, wicedyrektor KZD. - Nie jesteśmy całkiem pewni, że to właśnie te koła powodują tak szybkie zużywanie się torów, lecz wszystko na to wskazuje - twierdzi i dodaje, że najlepszym przykładem jest pętla na Nowym Bieżanowie. Rok temu wymieniono tam tory, a już dziś nadają się do ponownej wymiany. - Przecież nie jeździ po nich nic innego jak tramwaje MPK - argumentuje Król.

- Nie pozwolę na żadne kontrole KZD w MPK. To są fanaberie dyrektora Jana Tajstera. W KZD nie są do tego uprawnieni, to nie ich interes - denerwuje się prezes MPK Julian Pilszczek. Podkreśla, że koła wszystkich tramwajów mają tę samą twardość. - Po prostu od czasu sprowadzenia tramwajów, koła zdążyły się zużyć i je powymienialiśmy - wyjaśnia.

Zdaniem Pilszczka na pętli Bieżanowskiej złe są tory - wykorzystano tam zregenerowane, używane tory kolejowe. - W całym mieście mamy za miękkie tory i dlatego tak szybko niszczeją - ocenia Pilszczek. Według niego dyskusja o tym, co powinno być twardsze - koło czy szyna - nigdy się nie skończy. - Można za to wyciągnąć z tej dyskusji jeden wniosek: powinniśmy stosować twardszą stal, bo wtedy rzadziej trzeba wymieniać zarówno tory, jak i koła - kwituje.

Niech się wytłumaczą

Motorniczowie za wykolejenia biją się też w piersi. - Odkąd wymaga się od nas raportów z każdego spóźnienia, ludzie zaczęli skrupulatnie pilnować rozkładu - wyjaśnia jeden z motorniczych pracujący w zajezdni Podgórze. - Czasem nerwy puszczają i za szybko jeździmy, żeby nadrobić stracony czas - rozkłada ręce. Tramwaj przejeżdżający za szybko przez skrzyżowanie lub zakręt wypada z torów. Najczęściej zdarza się to na odcinku między Krowodrzą a kolejowym dworcem towarowym. - Mamy tylko sześć minut na przejechanie tego odcinka. Wystarczy za długi postój na światłach i już trzeba nadrabiać. A tam wszędzie ograniczenia do 10 km/h, zatem o wypadek nietrudno - żali się motorniczy. Tramwajarze narzekają, że przy prowadzonych w Krakowie remontach niełatwo trzymać się rozkładu.

- Nie oczekujemy od MPK, żeby tramwaje przyjeżdżały na przystanki co do minuty. Spodziewamy się jednak, że będzie nam w stanie wyjaśnić, dlaczego do opóźnienia doszło - tłumaczy Andrzej Niewitała, szef Zarządu Transportu Publicznego. Nie ukrywa, że wystarczającym wytłumaczeniem są dla niego korki i za opóźnienie z tego powodu nie będzie karał. - Wolę, żeby się spóźniali nawet pięć minut, ale żeby nie dochodziło do wykolejeń, bo to całkowicie blokuje komunikację - podsumowuje.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy