z kraju artykuł

Łódź: Sprzedają autobusy, żeby kupować nowe

anpio, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

MPK wystawiło na sprzedaż dziesięć kilkuletnich autobusów, a jednocześnie ogłosiło w przetargu chęć zakupu dziesięciu nowych. Przewoźnik jest pewien, że taka transakcja bardzo mu się opłaci.
Na sprzedaż wystawiono po pięć autobusów marki Solaris i MAN. Wszystkie są niskopodłogowe i względnie nowe, bo wyprodukowano je w 2000 roku.

Autobusy mogą przewozić po 100 pasażerów (30 na miejscach siedzących). - Bardzo wygodne, a nawet cichsze niż te nowe jelcze, które MPK kupiło niedawno - mówi Radek Ząbkowski, pasażer. - Chyba lepiej by zrobili, sprzedając resztę ikarusów, które sprawiają wrażenie, jakby się miały rozpaść w trakcie jazdy.

MPK chce jednak ujednolicić tabor. - Musimy uporządkować te autobusy, które już mamy w naszych zajezdniach - mówi Marcin Małek, rzecznik MPK. - MAN i solaris to niezłe pojazdy i nie można powiedzieć, że w Łodzi się nie sprawdziły. Sprzedajemy je dlatego, że mamy ich tylko dziesięć. A to oznacza wysokie koszty eksploatacji. Kierowcy muszą potrafić jeździć konkretnym modelem. Jeszcze lepiej sposób jego obsługi muszą znać serwisanci, a to oznacza dodatkowe szkolenia. Najdroższe są jednak przeglądy, a przy kilku sztukach jednego modelu nie możemy liczyć na żadne upusty na części zamienne.

Kto kupi od MPK używane many i solarisy? Bardzo prawdopodobne, że będzie to inny miejski przewoźnik. Marki, których pozbywa się łódzki przewoźnik, są np. popularne w Toruniu i Częstochowie. Sprzedane autobusy mają zostać zastąpione nowymi. Najlepiej gdyby były to jelcze, mercedesy lub volvo, bo właśnie te marki są najliczniej reprezentowane w MPK.

Pomysł ujednolicenia pojazdów w łódzkich zajezdniach ma jeden słaby punkt. Nie ma gwarancji, że w przetargu ponownie nie wystartują np. MAN albo Solaris. - Rzeczywiście w ogłoszeniu nie mogliśmy wskazać, jaką markę chcemy kupić. Ale nie spodziewamy się ofert od producentów, których pojazdy właśnie sprzedajemy. Ale zawsze jest takie ryzyko, dlatego podczas rozpatrywania ofert, liczyć będzie się nie tylko cena. Dodatkowe punkty producenci dostaną za wyposażenie pojazdów w takie silniki, jak ma większość naszych pojazdów, czyli np. jednostki mercedesa lub volvo - mówi Małek.

Pasażerowie przypominają jednak, że nie tylko stan pojazdów powinien się liczyć: - Jak jadę do pracy, to raczej nie ma dla mnie większego znaczenia, czy jadę nowym mercedesem, czy volvo. Najważniejsze, żeby na czas podjeżdżał na przystanek, a w przypadku linii 57 punktualność to pojęcie całkowicie nieznane - mówi Aleksandra Lewandowska, pasażerka.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy