z kraju artykuł

Gorzów Wlkp.: Wielce Szanowny Panie, nie wypada jeździć bez biletu

Agnieszka Drzewiecka, Gazeta Wyborcza,

dodane przez MQ

Pasażerowie, którzy lubią podróżować za darmo, usłyszą to w słuchawce. To sposób MZK na gapowiczów.
Dotychczas za brak biletu w autobusie groził mandat 100 zł. Jeśli nie zapłacono w skrzynce pocztowej lądowały kolejne upomnienia, odsetki, potem była sprawa w sądzie. Od maja 2006 ub.r doszedł wpis do Krajowego Rejestru Długów. Teraz gapowiczami zajmie się jeszcze firma windykacyjna.

Przez ostatnie trzy lata w gorzowskich autobusach i tramwajach wykonano 105 tysięcy kontroli, nałożono 40 tys. opłat, 10 tys. spraw w sądzie jest już po wyroku, Gorzów stracił na gapowiczach 1,5 mln. zł. Odzyskano zaledwie 280 tys. zł. Kontrolerzy łapią dziennie nawet 100 osób bez biletu. Rekordzista ma ponad 8 tys. zł długu. Już 500 gorzowian trafiło do Krajowego Rejestru Długów.

Zarząd MZK ma dość krnąbrnych gapowiczów. - Nawiązaliśmy współpracę z firmą windykacyjną, z doświadczeniem, którego my nie posiadamy. - mówi Marek Świst, kierownik Działu Zarządzania Ruchem gorzowskiego MZK.

Zajmi się tym Kaczmarski Inkasso, firma chwaląca się 90-proc. skutecznością w odzyskiwaniu długów. Działa w Polsce od 14 lat. Nie straszą wysokimi odsetkami, nie grożą konsekwencjami sądowymi. Przez 60 dni dzwonią i piszą listy do dłużników i mówią o uczciwości, obowiązku moralnym, o tym jak to dobrze jest spłacić dług i być w porządku. Mówią nie tylko o konsekwencjach finansowych i prawnych, ale przekonują, że konsekwencje moralne są równie ważne. - Okazuje się, że techniki negocjacji polubownej są bardziej skuteczne, niż straszenie. - mówi Karolina Kowalska przedstawicielka Kaczmarski Inkasso. Firma obsługuje wiele przedsiębiorstw, szpitali, placówek opiekuńczych czy spółdzielni mieszkaniowych w całym kraju, współpracując także z Krajowym Rejestrem Długów.

Od poniedziałku również gorzowskie MZK korzysta z ich usług i liczy na wzrost skuteczności w ściąganiu długów z 39 (tak jest teraz) do 60 proc. - Gdy ktoś wyciąga nam z kieszeni portfel albo włamuje się do sklepu to wiadomo że to jest kradzież. Ale gdy ktoś jedzie autobusem bez biletu, to jest na to przyzwolenie. A przecież to też jest kradzież. Firma windykacyjna o tym przypomni - mówi Roman Maksymiak, dyrektor gorzowskiego MZK.

źródło: Gazeta Wyborcza

brak komentarzy