Szczecin artykuł

Najważniejszy numerek

ToT, Kurier Szczeciński,

dodane przez torwid

Pani Cecylia korzysta z biletów miesięcznych. Znaczki kupuje regularnie i spokojnie wsiada do autobusów czy tramwajów. Niestety, ostatnio kontrolerzy wypisali jej mandat, który będzie musiała prawdopodobnie zapłacić.
- Na znaczku powinien być wpisany numer biletu, którym posługuje się pasażer - przypomina Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli biletów Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. - Kasjer, który sprzedaje znaczek, ma obowiązek już w chwili zakupu wpisać numer biletu.

Chyba że pasażer sobie tego wyraźnie nie życzy lub nie chce okazać biletu. W takim wypadku na znaczku kasjer stawia parafkę. Pani Cecylia najwyraźniej korzysta z tej możliwości, bo wszystkie przedstawione przez nią znaczki są przez kasjerów opisane. W takim wypadku pasażer musi jednak pamiętać, by numer biletu wpisać samodzielnie. Bez tego sieciówka jest po prostu nieważna.

- Kontrolerzy postąpili słusznie, mandat został wystawiony zgodnie z przepisami - zapewnia Andrzej Kuc. - W takich przypadkach pasażer ma 7 dni na zgłoszenie się do nas z biletem i opisanym znaczkiem. Wtedy, po uiszczeniu opłaty manipulacyjnej, kara będzie anulowana.

Pani Cecylia z tym się jednak nie zgadza. Uważa, że kontrolerzy popełnili błąd. Ale przepisy w tej sytuacji są jednoznaczne. Obowiązek posiadania znaczka z wpisanym numerem istnieje od wielu lat. Zdarzało się bowiem, że kiedy nie nakładano kar za jego brak, jednym znaczkiem posługiwało się kilka czy kilkanaście osób. Z kolei opłata manipulacyjna - w wysokości 10 proc. kary - została wprowadzona, bo ZDiTM ponosi koszty przeprowadzenia kontroli. Pani Cecylia nie chce się z tym pogodzić, a termin 7 dni się kończy.

źródło: Kurier Szczeciński

możliwość komentowania została wyłączona