z kraju artykuł

Bydgoszcz: Mamy zabytek - nie mamy tramwaju

Krzysztof Aładowicz, Gazeta Wyborcza,

dodane przez Bauer

Budowa tramwaju wzdłuż ul. Kujawskiej i przebudowa Zbożowego Rynku mogą opóźnić się o kilka lat - dowiaduje się "Gazeta".
Dwupoziomowe skrzyżowanie na Zbożowym Rynku oraz tramwaj łączący ronda Bernardyńskie i Kujawskie planowane są od kilku lat. Prace powinny już się zaczynać, ale kilka miesięcy temu miejski konserwator zabytków stwierdził, że teren objęty jest ochroną ze względu na historyczną wartość. Władze Bydgoszczy odwołały się od tej decyzji do Generalnego Konserwatora Zabytków. Chcą, aby warszawski urzędnik wykreślił ten teren z rejestru zabytków. Ten poprosił o pomoc i opinię specjalistów z toruńskiego Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków. Jak dowiaduje się "Gazeta" w tym tygodniu trafi ona do Warszawy i jest bardzo niepomyślna dla władz miasta.

- Nie widzę powodów do tego, żeby obszar wykreślić z rejestru zabytków. Mogłoby się tak stać, gdyby zabytek został zniszczony albo wywieziony a tu nie ma takiej sytuacji - wyjaśnia autor ekspertyzy Krzysztof Milanowski.

Co takiego cennego znajduje się na tym obszarze? Zdaniem specjalisty chodzi o budynki przy ul. Długiej 65 oraz Zbożowym Rynku 3, gdzie znajdują się średniowieczne relikty szpitala św. Stanisława oraz teren przy kościele Bernardynów. Tak z kolei pod ziemią najprawdopodobniej zachowały się fundamenty najstarszego bydgoskiego kościoła św. Idziego z XIV wieku. Gdyby rozpoczęto budowę, te zabytki uległyby zniszczeniu. Opinia nie jest wiążąca dla konserwatora, ale najczęściej bierze ją pod uwagę i od niej uzależnia swoją decyzję. A to oznacza, że na realizację inwestycji będzie trzeba poczekać co najmniej kilka lat.

- Zastanawiam się nawet, czy będzie jakikolwiek sens przebudowy tego miejsca. Jakaś skromna przebudowa, która nie naruszałaby tego terenu, to wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo nie udrożni ona ruchu drogowego - wyjaśnia nam jeden z urzędników Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. - Ale nawet gdybyśmy zdecydowali na przebudowę, to od nowa trzeba tworzyć projekty, dokumentacje, a to potrwa sporo czasu.

Władze miasta na razie nie chcą komentować opinii toruńskich historyków. Zastępca prezydenta Lucyna Kojder-Szweda powiedziała, że najpierw musi się z nią zapoznać i od tego co napiszą w dokumencie, uzależnia dalsze kroki. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy chodzi oto, że urzędnicy będą chcieli udowodnić, iż spisy zabytków zostały sporządzone z naruszeniem prawa a decyzje konserwatora zabytków nie mają uzasadnienia formalnego. Nie można wykluczyć, że sprawa będzie rozstrzygnięta przed sądem.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona