Szczecin artykuł

Jak zatrzymać kierowców?

Tomasz Tokarzewski, Kurier Szczeciński,

dodane przez Bauer; zmodyfikowane

Kolejna fala kierowców autobusów wyjeżdża na Zachód. Mimo, że warunki pracy w Szczecinie czy Policach nieznacznie zaczynają się poprawiać. O sprawie ucieczki tych pracowników "Kurier" pisze od ponad roku. Tym razem najbardziej popularny kierunek wybierany przez kierowców to Norwegia.
- Ten problem sygnalizowaliśmy od dawna - przypomina Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Klonowica". - Kolejna większa fala odejść właśnie za nami, następna będzie prawdopodobnie jeszcze przed wakacjami.

To już stały cykl od kilku lat. Kierowcy proszą o dłuższe urlopy, albo wręcz nawet porzucają pracę w komunikacji miejskiej. Większość twierdzi, że chce wyjechać tylko na miesiąc-dwa, ale do macierzystej firmy już nie wracają. Ze SPAK tylko pod koniec marca odeszło 6 osób.

- Nie mamy ich jak zatrzymać - przyznaje prezes. - Podwyżka pensji o 100 zł to dla nich żadna atrakcja, a my nawet na to nie możemy sobie pozwolić. - Dlatego każdy, kto ma uprawnienia i chce u nas pracować, może liczyć na wolne miejsce.

I to nie tak, jak jeszcze rok temu, kiedy proponowano pracę wyłącznie "na działalność gospodarczą". Dziś, jeśli chcą, kierowcy mogą otrzymać od razu etaty. Podobnie jest w bliźniaczej spółce - SPA "Dąbie".

- Udaje nam się jeszcze zachowywać równowagę. W miejsce odchodzących kierowców zatrudniamy kolejnych - zapewnia Włodzimierz Sołtysiak, prezes spółki. - Na początek dostają 7-dniową umowę. Jeżeli się sprawdzą, przyjmujemy ich na dłużej.

Grupa, która rozpoczęła pracę jesienią ub. roku, wkrótce dostanie pierwszą podwyżkę. Spółce jeszcze udaje się realizować wszystkie planowe kursy, pasażerowie nie stoją na darmo na przystankach. Najgorzej jest w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Ta firma najczęściej spośród obsługujących Szczecin nie wywiązuje się z umowy.

- W tym tygodniu jest lepiej, w ostatnich dniach realizujemy wszystkie kursy - mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów. - Ale ludzi nam brak, od ręki przyjmiemy do pracy 10 osób.

SPPK zatrudnia 94 kierowców. Ale w pracy co dnia jest ich przeciętnie o 20 mniej. Firma znalazła nawet fundusze na kursy dla chętnych do pracy, chociaż ma w tej dziedzinie złe doświadczenia. Proponuje darmowy kurs (wart ok. 3800 zł) i umowę o pracę na 2 lata. Jej wcześniejsze zerwanie miałoby oznaczać konieczność zwrotu nakładów na wyszkolenie. Zdarzało się bowiem, że osoby kierowane na kursy w porozumieniu z Urzędem Pracy wiedziały, że czeka na nie etat w SPPK, ale do pracy się nie stawiały albo porzucały ją po kilku dniach. Zdobyte uprawnienia wykorzystują dziś za granicą lub u prywatnych przewoźników.

I trudno im się dziwić. W Szczecinie na początek zarobią w granicach 1800-1900 zł, w Policach - ok. 1600 zł miesięcznie, za granicą kilkakrotnie więcej. To m. in. efekt polityki, jaką władze miasta prowadzą od lat. Niedofinansowana komunikacja miejska to dziś: stary tabor - kilkunastoletnie autobusy, lub sprowadzone z Zachodu również stare, używane wozy i kierowcy pracujący często po kilkanaście godzin na dobę za niewielkie pieniądze.

źródło: Kurier Szczeciński

Przeczytaj również: Kierowcy uciekają (16.04.2007)

możliwość komentowania została wyłączona