Szczecin artykuł

Kontroler chciał łapówkę

Piotr Jasina, Głos Szczeciński,

dodane przez MQ

Dziewczyny z Dziwnowa wybrały się do Szczecina. Wsiadły w tramwaj nr "9" by dotrzeć na korty przy al. Wojska Polskiego. O kilka minut przekroczyły czas ważności biletów. Wpadły na kontrolera. - Chciał od nas 70 zł, potem 50 zł łapówki.
Mieszkanki Dziwnowa do Szczecina przyjechały we wtorek, po południu. Kupiły dwa bilety 20-minutowe. Umówiły się na spotkanie na kortach przy al. Wojska Polskiego. Przez pomyłkę jednak dojechały na pętlę przy ul. Potulickiej.

- Nie znamy miasta - tłumaczyła pani Małgorzata.

Dopiero stamtąd ruszyły w dobrym kierunku tramwajem nr 9.

Miało być dobrze

W okolicy ul. Krzywoustego podszedł do nich kontroler i poprosił o bilety.

- Okazałyśmy je - opowiada dalej. - Stwierdził, że są już nieważne. Faktycznie czas był przekroczony o 3-4 minuty. Powiedział, że wysiądziemy na następnym przystanku i spróbujemy załatwić to "tak żeby było dobrze". Zabrał przy tym nasze dokumenty, mój dowód osobisty i legitymację koleżanki. Wysiedliśmy, było ok. godz. 15.40. Powiedział, że nie wypisze mandatu, jeśli zapłacimy po 70 złotych. Potem "zszedł" z ceny, zaproponował po 50 zł. Odmówiłyśmy. Kazałyśmy wypisać mandaty. Wtedy zaproponował, by jedna z nas wzięła na siebie oba bilety, a drugiej wypisze mandat. Ja otrzymałam mandat. Moim zdaniem to była próba wyłudzenia łapówki. Uważam mandat za nieważny. Poza tym pan nie okazał żadnej legitymacji ani dowodu na to, że jest kontrolerem.

Pani Małgorzata żałowała w rozmowie z "Głosem", że nie wezwała policji.

- Popełniłyśmy błąd - stwierdziła. - Jestem pewna, że wielu ludzi płaci im po 50, 70 zł, może więcej, by uniknąć mandatu. To okradanie ludzi i miasta.

Wymyślają historie...

Zadzwoniliśmy do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, który zatrudnia kontrolerów. Kierownik działu kontroli biletów przebywa na urlopie. Udało nam się jednak skontaktować z pracownikiem tego działu. Prosił o anonimowość.

- Przede wszystkim pasażerki powinny złożyć reklamację i dołączyć bilety - podkreślił. - Zwykle spotykamy się z podobnymi przypadkami. Pasażerowie jadący na gapę, albo z biletami nieważnymi, nie chcą płacić. Wymyślają różne historie i obwiniają kontrolerów. Kontroler ma prawo przyjąć zapłatę w wysokości 77 zł (z 30-procentową bonifikatą), jeśli pasażer zechce zapłacić od ręki. Jeśli zapłaci w kasie w ciągu 7 dni od chwili ukarania, to będzie to również kwota o 30 proc. niższa. Normalny mandat wynosi bowiem 110 zł.

Nasz rozmówca zapewnia, że okoliczności zdarzenia zostaną obiektywnie sprawdzone. Pasażerki muszą jednak wnieść skargę i reklamację w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.

Pani Małgorzata zapewniła, że nie omieszka tego uczynić. Sprawdzimy, czy sprawa zostanie rzeczywiście obiektywnie wyjaśniona.

źródło: Głos Szczeciński

32 komentarze