z kraju artykuł

Kraków: Komunikacja miejska będzie miała konkurencję

Bartosz Piłat, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

Od 1 listopada na krakowskich ulicach pojawi się konkurencja dla miejskich autobusów. Magistrat ogłasza dziś przetarg na obsługę trzech linii autobusowych. A to dopiero pierwszy krok.
Jak na razie jedynym przewoźnikiem jest Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Z tego powodu co roku magistrat musi negocjować wysokość stawek za przejechane przez przewoźnika kilometry. Wolna konkurencja ma zaś spowodować, że przewoźnicy będą starali się obniżyć cenę do minimum, żeby zdobyć kontrakty. - Tak przynajmniej powinno być. Konkurencja prawie zawsze pozwala na osiągnięcie najlepszej ceny - zakłada wiceprezydent Krakowa Wiesław Starowicz. - Dla pasażerów oznacza to dwie rzeczy. Najlepszy z możliwych tabor, a w przyszłości być może obniżenie ceny biletów - dodaje.

Przetarg na nowego przewoźnika ma być rozstrzygnięty w końcu września. Wtedy dowiemy się też, na jakich trasach będą się poruszały nowe autobusy. Na razie wiadomo tylko, że umowa, jaką podpisze zwycięska firma, będzie obowiązywała przez pięć lat. Co roku maszyny zwycięzcy przejadą z pasażerami ok. 1,5 mln, czyli 4 proc. wszystkich kilometrów, które w Krakowie przejeżdżają pojazdy komunikacji miejskiej.

- Początkowo planowaliśmy, że aby mieć pewność, iż będzie konkurencja, MPK nie będzie mogło brać udziału w przetargu. Niestety, prawo nam na to nie pozwala - wyjaśnia Starowicz. Mimo to szanse na zwycięstwo miejskiego przewoźnika są niewielkie. I to z kilku powodów. Po pierwsze, wszystkie autobusy nowego przewoźnika muszą mieć klimatyzację, zaś MPK ma takich autobusów tylko sześć, musiałoby je więc wydzierżawić, bo dokupić nie zdąży. Ponadto cena za przejechany kilometr, jaką spodziewa się uzyskać miasto w przetargu, powinna być niższa niż 5 zł. Tymczasem obecnie MPK dostaje 5,5 zł za kilometr - stawkę tę udało się miastu wynegocjować po kilku miesiącach kłótni. Wątpliwe jest zatem, by szefostwo MPK odważyło się, stając w przetargu, podać niższą cenę, skoro wcześniej zarzekało się, że taniej niż za 5,5 zł jeździć się nie da.

Wśród wymogów, jakie stawia się nowemu przewoźnikowi, oprócz klimatyzacji, jest też m.in. całkowicie niska podłoga oraz maszyny nie starsze niż trzyletnie. Niebagatelne znaczenie mają też normy spalania pojazdów. - Wymagamy normy Euro III lub napędu na gaz. Ten drugi będzie nawet preferowany. W przetargu 90 proc. znaczenia będzie miała zaproponowana cena, a w 10 proc. będzie się liczył rodzaj paliwa - wyjaśnia Starowicz.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona