Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

Szczecin artykuł

Dyspozytorka ZDiTM: pasażerko, wynocha!

Mikołaj Radomski, Gazeta Wyborcza,

dodane przez hubertdz; zmodyfikowane

Szczecinianka, która zażądała odjazdu spóźnionego autobusu, twierdzi, że dyspozytorka ruchu z pętli na placu Rodła potraktowała ją po chamsku.
Pani Ilona wracała po pracy do domu na os. Kasztanowym. Na przystanek autobusowy na pl. Rodła przyszła w środę po godz. 17. Pospieszny autobus linii C planowo miał odjechać o godz. 17.20. Z uwagi na roboty drogowe na ul. Goleniowskiej w Dąbiu przyjechał z 35-minutowym opóźnieniem (o godz. 17.45). Kierowca oświadczył, że w stronę Dąbia odjedzie dopiero za 50 minut!

- Poszłam do pani dyspozytorki, aby wyjaśnić tę paranoiczną sytuację - opowiedziała nam tę komunikacyjną przygodę oburzona pasażerka. - Ale pani zajęta była spożywaniem kanapki i niewiele ją wszystko obchodziło. W końcu gdzieś zadzwoniła i potwierdziła, że autobus wcześniej nie pojedzie.

Pani Ilona nie dała za wygraną. Przekazała informację pasażerom i znów zażądała odjazdu autobusu. Twierdzi, że w odpowiedzi dwukrotnie usłyszała od dyspozytorki: - Wynocha!

A mężczyzna, który w tym czasie też był w dyspozytorni, zagroził wezwaniem policji.

- Zostałam potraktowana po chamsku tylko dlatego, że domagałam się, byśmy nie musieli stać na przystanku półtorej godziny! - mówi pani Ilona.

Ostatecznie autobus odjechał o godz. 18.20, godzinę po czasie.

W piątek sprawdziliśmy, co ma do powiedzenia o tym zdarzeniu ZDiTM.

- Nie wiem, co dyspozytorka powiedziała pasażerce, ale zachowała się zgodnie z procedurą - stwierdził w piątek Waldemar Wysocki, pracownik centrali ruchu ZDiTM. - Zadzwoniła do nas i zapytała, o której ma odjechać autobus. Zgodnie z regulaminem kierowcy przysługiwała dwudziestominutowa przerwa na posiłek, między godz. 18.15 a 18.35. Kierowca był zmęczony, głodny i zły. Gdyby wyjechał na trasę, mógłby spowodować wypadek.

W tym czasie na trasie był jeszcze jeden autobus linii C. Wysocki tłumaczy, że gdyby puścił autobus wcześniej, wtedy oba wozy znalazłyby się na Prawobrzeżu i opóźnienie kolejnych kursów byłoby jeszcze większe. Nie było też możliwości wysłania autobusu zastępczego. - Nie mamy autobusów i brakuje kierowców. Mógłbym zdjąć wóz z innej linii, ale wtedy tam zrobiłoby się opóźnienie - oświadczył.

Dyrektor ZDiTM Paweł Tarczyński zapewnił, że jeżeli wpłynie skarga na zachowanie dyspozytorki, sprawa zostanie wyjaśniona.

- Nie może być tak, że nasz pracownik obraża pasażerów - mówi. - Jeżeli będzie trzeba, przeprowadzimy konfrontację. Jeśli potwierdzi się wersja pasażerki, wyciągniemy w stosunku do dyspozytorki konsekwencje dyscyplinarne.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona