Szczecin artykuł

Tramwaje znikają z ulic Szczecina

Tomasz Tokarzewski, Kurier Szczeciński,

dodane przez Mareczek; zmodyfikowane

O kierowcach autobusów, wybierających pracę za euro, piszemy od kilku lat. W ich ślady od niedawna idą motorniczowie. Cierpi na tym pasażer, bo nie ma kto prowadzić pojazdów szczecińskiej komunikacji miejskiej. Sytuacja robi się poważna.
Od dziś niemiła niespodzianka czeka pasażerów tramwajowej linii 9. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadza poważne zmiany w jej kursowaniu. W efekcie - linia niemal całkowicie przestaje istnieć.

- Zmiany wprowadzono na naszą prośbę - przyznaje Zbigniew Dąbrowski z MZK Szczecin. - Mamy coraz większe braki kadrowe i nie jesteśmy w stanie zapewnić obsługi na wszystkich liniach.

Pasażerowie odczuwają to coraz dotkliwiej. Niemal codziennie na trasach brakuje składów. W miniony czwartek i piątek zabrakło 10 liniowych i 3 tzw. rezerw, które wykonują pojedyncze kursy. Wczoraj od rana brakowało 4 składów i 3 rezerw. I nic nie zapowiada, by sytuacja miała się poprawić.

- Zorganizowaliśmy kurs, spora grupa motorniczych się szkoli - przypomina Z. Dąbrowski. - Ale w pierwszym podejściu egzamin zdały tylko 3 osoby.

To za mało. Tym bardziej że chętnych do pracy w MZK ubywa. Zdarza się, że w tygodniu rezygnuje po kilka osób. Stąd drastyczne cięcia na linii 9. Od dziś tramwaje kursują z Głębokiego al. Wojska Polskiego wyłącznie do pl. Sprzymierzonych. Przez al. Piastów, ul. Jagiellońską, al. Bohaterów Warszawy i ul. Wawrzyniaka wrócą na Głębokie. "9" ujrzymy na trasie wyłącznie w dni powszednie w godzinach szczytu. Na szczęście udaje się nieco wzmocnić obsadę na "1", która ma podobną trasę.

- Dzięki temu do codziennej obsługi potrzeba o 6 składów mniej - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. - Zmiany wprowadziliśmy na pisemną prośbę MZK, które informowało o brakach kadrowych. Przewoźnik twierdzi, że sytuacja może się ustabilizować pod koniec listopada.

Ale to nie jest pewne, bo nie wiadomo, czy do tego czasu wszyscy kursanci zdobędą uprawnienia do prowadzenia tramwajów ani ilu obecnych motorniczych w tym czasie odejdzie z pracy. Dodajmy - niemal całkowita likwidacja linii 9 tylko nieznacznie poprawia sytuację. Braki na liniach będą nadal. Ale jeśli motorniczych nie przybędzie, kolejne cięcia mogą się okazać tylko kwestią czasu. Może podwyżki powstrzymałyby kolejne odejścia. Ale na to już brak pieniędzy, a kasa MZK każdego dnia będzie uszczuplana. Zgodnie z umową, za niewykonane kursy firma nie dostanie zapłaty, a ponadto musi uiścić kary umowne.

źródło: Kurier Szczeciński

14 komentarzy