Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

z kraju artykuł

Kraków: Kraków pożegnał się z ikarusami

pil, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

Nie zobaczymy ich już na stałej linii autobusowej w Krakowie. Ikarusy odeszły do przysłowiowego lamusa, a dokładniej do nieregularnych przewozów kibiców.
- "Łubudu" przy otwieraniu drzwi, trzeszczący przegub i zgrzytanie skrzyni biegów, a żeby prowadzić rozmowę w czasie jazdy, trzeba było krzyczeć - takie cechy ikarusa - o dziwo, z entuzjazmem - wyliczali pasażerowie ostatniego kursu tej maszyny na linii 179. W poniedziałek o godz. 10 na pętli w Kurdwanowie skończyła się trwająca 26 lat przygoda Krakowa z ikarusem. Kilka maszyn pozostanie jeszcze w garażach, od czasu do czasu mają być wykorzystywane do przewozu kibiców. Reszta będzie zezłomowana, ale jeden trafi do kolekcji Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego jako egzemplarz muzealny. Na regularną linię już nie wyjadą - zastąpiły je solarisy, jelcze czy scanie.

Radość szefów Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego z pożegnania z ikarusami jest zrozumiała. Wycofanie ostatnich autobusów produkcji węgierskiej jest dla nich symbolem technicznego przeskoku. Średnia wieku krakowskich autobusów nie przekracza teraz siedmiu lat. Większość z nich jest przynajmniej częściowo niskopodłogowa, wszystkie - w przeciwieństwie do ikarusów - nie przekraczają dozwolonych norm w wydalanych spalinach. Wczoraj drogówka wlepiła więc MPK symboliczny mandat za przekroczone normy.

Niektóre z jeżdżących do poniedziałku po Krakowie ikarusów miały za sobą ponad milion kilometrów. Już od niemal roku były rzadkością na regularnych liniach - ostatnio obsługiwały tymczasowe trasy 719 i 704, zastępując komunikację tramwajową. Teraz nie będą potrzebne nawet do takich celów. Po tegorocznych zakupach kilkudziesięciu jelczów i solarisów MPK może nawet w rezerwowych sytuacjach wysyłać na trasy o wiele bardziej nowoczesne pojazdy.

- No, łezka się w oku kręci. Przejeździłem na tym modelu 21 lat, znam chyba jego wszystkie wady i zalety. Niestety, trzeba przyznać, że to już przestarzały sprzęt - niechętnie zdradzał Tadeusz Polak, kierowca MPK, który prowadził autobus na ostatnim kursie. Po zakończonym pożegnaniu z węgierskim wynalazkiem Polak, jak przez ostatnich 21 lat pracy, założył tablicę z napisem "zjazd do zajezdni" i odjechał do garaży MPK na Wolę Duchacką.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona