Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

z kraju artykuł

Bydgoszcz: Koniec marzeń o tramwaju do Fordonu

Krzysztof Aładowicz, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

Ratusz rezygnuje z planów budowy linii tramwajowej do Fordonu za unijne pieniądze. - Nie mamy 200 mln zł potrzebnych jako wkład własny do tej inwestycji - wyjaśnia zastępca prezydenta Rafał Bruski.
Z szacunkowych wyliczeń wynika, że uruchomienie tramwaju między istniejącą pętlą przy ul. Wyścigowej a osiedlem Mariampol pochłonęłoby 411 mln zł. Ponad połowa tej kwoty poszłaby na położenie torów, reszta na zakup taboru.

Podczas środowej sesji radny Piotr Król (PiS) spytał, dlaczego miasto nie wnioskuje do Unii Europejskiej o pozyskanie funduszy na ten cel. Odpowiedź Bruskiego jednoznacznie wskazuje, że mieszkańcy największej bydgoskiej dzielnicy mogą się pozbyć złudzeń. - Jeszcze do niedawna sądziliśmy, że będzie szansa na otrzymanie 85 proc. potrzebnej kwoty. Resztę wyłożyłoby miasto. Kiedy poznaliśmy dokładne zasady, to zarówno w programie Infrastruktura i Środowisko, jak i w Regionalnym Programie Operacyjnym wymagany wkład własny ma wynieść 50 proc. Na to nas nie stać - wyjaśnił zastępca prezydenta.

Tłumaczył, że gdyby ratusz zdecydował się na wyłożenie takich pieniędzy, to na co najmniej dwa lata trzeba byłoby wstrzymać inne miejskie inwestycje. A na taki krok miasto nie może sobie pozwolić. Dodał, że w przyszłym roku ma być reaktywowana linia kolejowa łącząca Bydgoszcz przez Fordon z Chełmżą, którą mieszkańcy dzielnicy będą mogli dojechać do centrum. Zadeklarował, że do pociągów dowiozą pasażerów specjalne autobusy.

- Po raz pierwszy ze strony bydgoskich władz padła jasna deklaracja, że tramwaju nie będzie. Nie takiej decyzji oczekiwali mieszkańcy Fordonu. Przecież każdy wie, że ta inwestycja jest potrzebna: ułatwi dojazd do centrum, odkorkuje ulice. Inne miasta radzą sobie z pozyskiwaniem unijnych pieniędzy, my tego nie potrafimy robić - komentuje Król.

Ratusza nie oszczędza też posłanka PO Teresa Piotrowska, która podczas ubiegłorocznej walki o fotel prezydenta obiecywała budowę tramwaju. Przekonuje, że ta decyzja "będzie się mściła przez lata". W jej opinii Dombrowicz powinien rozpocząć inwestycję cztery lata temu. - Dzisiaj byśmy już jeździli tym tramwajem, a budowa kosztowałaby połowę mniej niż teraz. Niestety, przez ten czas zamawiane były jedynie kolejne analizy, dokumenty, a aktywność prezydenta ograniczała się do myślenia. Powinniśmy się uczyć od innych miast europejskich, jak pozyskać środki, a nie poddawać się - przekonuje.

Bruski twierdzi, że miasto szuka prywatnego inwestora do tego przedsięwzięcia. Przyznaje jednak od razu, że to bardzo trudna misja. - Przeprowadziliśmy kilka rozmów. Ale to zbyt kosztowne przedsięwzięcie. Mamy sygnał, że mógłby się ktoś znaleźć, gdyby obok linii można było prowadzić jakąś działalność komercyjną. Przykładowo przy pętli wybudowałby duże centrum handlowo-rozrywkowe - mówi.

Inne miasta z budową linii tramwajowych radzą sobie o wiele lepiej niż Bydgoszcz. W Poznaniu w tym roku oddano nową trasę na osiedle Rataje, która kosztowała 150 mln zł (Unia dała "tylko" 27 mln). Gdańsk kończy właśnie kładzenie torów na osiedle Chełm. Elbląg także połączył odległe dzielnice z centrum, a do budowy linii od podstaw szykują się Kielce i Olsztyn. Unia chętnie przekazuje pieniądze na takie inwestycje, bo pozytywnie oddziałują na środowisko i redukują korki w centrach miast.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona