Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

z kraju artykuł

Bydgoszcz: Fordoniacy chcą tramwaju!

Krzysztof Aładowicz, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

Mieszkańcy największej bydgoskiej dzielnicy rozpoczynają walkę o linię tramwajową, łączącą ich osiedla z centrum. Najpierw chcą zebrać tysiące podpisów pod petycją do prezydenta. - Niech lepiej powiedzą, skąd wziąć pieniądze na tę inwestycję - odpowiada ratusz.
Dwa tygodnie temu zastępca prezydenta Rafał Bruski zapowiedział, że linia tramwajowa do największej bydgoskiej sypialni nie będzie budowana z powodu braku pieniędzy. Położenie torów i zakup taboru to wydatek ponad 400 mln zł, z czego tylko połowę miasto może dostać od Unii Europejskiej. Ta deklaracja spotkała się z oburzeniem mieszkańców Fordonu.

- Kontaktowały się ze mną dziesiątki osób. Z jednej strony są one zdenerwowane tą decyzją, z drugiej namawiają, żeby coś w tej sprawie zrobić - mówi Jarosław Kubiak, przewodniczący rady osiedla Stary Fordon. - To były głosy motywujące do działania. Dlatego w czwartek organizujemy spotkanie z szefami rad osiedli, fordońskimi radnymi i mieszkańcami, by wypracować jakieś stanowisko i zastanowić się, jak możemy zmusić prezydenta do zmiany stanowiska - dodaje. Czwartkowe spotkanie w Fordonie odbędzie o godz. 16 w klubie Za Miedzą, przy ul. Pielęgniarskiej 17.

Akcja ma zacząć się od zbierania podpisów pod petycją do Konstantego Dombrowicza z żądaniem podjęcia decyzji o rozpoczęciu inwestycji. W kampanię angażują się radni Piotr Król (PiS) i Kazimierz Drozd (LiD). Ich zdaniem, tramwaj jest najważniejszą sprawą z punktu widzenia interesu mieszkańców dzielnicy.

- Mieszka w niej 80 tys. osób. Większość codziennie przechodzi katorgę stania w gigantycznych korkach dojeżdżając do centrum. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ignoruje się tak dużą grupę mieszkańców Bydgoszczy - grzmi Król.

- Przecież nie trzeba całej tej inwestycji realizować od razu. Można ją podzielić na etapy. Przykładowo najpierw wybudować tory do Przylesia, potem w głąb Fordonu, w międzyczasie partiami kupować kolejne tramwaje. Najważniejsze, żebyśmy ruszyli z tym tematem. Bo jak będziemy tylko siedzieć i myśleć, to nigdy niczego nie osiągniemy - dodaje Drozd.

Inicjatorzy akcji zapowiadają, że na zbieraniu podpisów się nie skończy, ale o szczegółach na razie nie chcą mówić. W czwartek zapadnie decyzja, gdzie będzie można podpisać się pod petycją.

Co na to ratusz? Bruski przekonuje, że miasto nie jest przeciwne budowie tramwaju, a jedynym powodem zaniechania jest brak pieniędzy. - Angażowanie społeczeństwa w rozwiązywanie ważnych problemów jest cenną inicjatywą. Ale organizatorzy tej akcji lepiej przysłużyliby się ich rozwiązaniu, gdyby znaleźli źródła finansowania budowy tramwaju. Nie mamy tych 200 mln zł w budżecie. Gdybyśmy wyłożyli takie pieniądze, to na kilka lat zablokujemy inne inwestycje w mieście - przekonuje.

Bruski nie wyklucza, że wniosek o dofinansowanie budowy zostanie złożony, gdy zacznie się ich nabór do rządowego programu "Infrastruktura i Środowisko". - Ale ośmieszymy się, gdy przyjdzie nam wykazać wkład własny, którego nie będziemy mieć.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona