Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

Szczecin artykuł

Kierowcy pojechali do Norwegii

Maciej Janiak, Głos Szczeciński,

dodane przez djdark; zmodyfikowane

Nawet 65 kierowców i motorniczych może w tej chwili brakować w Szczecinie. Coraz częściej pasażerowie czekają na przystankach na kurs, którego nie będzie, a przewoźnicy szukają chętnych do pracy, gwarantując potrzebne szkolenia.
Wszyscy miejscy przewoźnicy mają nie lada kłopot: brakuje im kierowców i motorniczych, a to oznacza, że zdarza się, że na trasę nie wyjeżdża autobus, czy tramwaj, który jest w rozkładzie.

- Brak kierowców to poważny problem - przyznaje Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Klonowica", którego autobusy najczęściej nie podjeżdżają. - Sądzę, że 99 procent przypadków, kiedy nasz autobus nie wyjeżdża, to wynik braku kierowców.

Podwyżki za małe?



SPAK zatrudnia około 160 kierowców. Przedsiębiorstwu brakuje 10-20 osób. Nawet podnoszenie płac aż trzy razy w przeciągu roku nie zatrzymuje odpływu ludzi. Do pracy nie garną się też nowi kierowcy. Ostatnio SPAK stracił 4 pracowników.

- Nie jesteśmy tak atrakcyjni finansowo, jak zachodnioeuropejskie rynki - uważa Putiatycki.

Teraz na topie wśród najpopularniejszych krajów, do których wyjeżdżają nasi kierowcy jest Norwegia.

W sierpniu i wrześniu Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego odnotował, jak twierdzi, niewiele przypadków, w których nie pojawił się na przystanku oczekiwany tramwaj lub autobus.

- Średnio dla wszystkich przewoźników 6-7 przypadków na miesiąc - tłumaczy Irena Starosta z ZDiTM. - W październiku odnotowaliśmy więcej takich zdarzeń, średnio od 12 do 14. Wygląda to różnie u poszczególnych przewoźników. Największe problemy z obsadą linii ma SPA "Klonowica". Ciężka sytuacja jest również w przypadku tramwajów.

- W Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym, w okresie od sierpnia do października, zdarzyło się kilka przypadków niewysłania tramwajów na linie z powodu braku motorniczych - wylicza Irena Starosta. - W październiku odnotowano aż 25 takich przypadków.

Trudno powiedzieć, na których liniach pasażerowie cierpią najbardziej. Choć np. SPA "Dąbie" po wakacjach nie wystawiało najczęściej autobusów na pośpieszne linie C i E. Jednak ta spółka to najlepiej sobie radzi w przypadku braku kierowców.

- Wciąż jesteśmy na styku z dotrzymywaniem rozkładów, choć sporadycznie niewyjazdy się zdarzają - przyznaje Włodzimierz Sołtysiak, szef SPA "Dąbie". - Teraz szkolimy 14 osób na kierowców. Kurs powinien się zakończyć na przełomie roku. Lekko nas to wzmocni, ale wciąż będzie brakowało 15 - 20 kierowców.

Panie mile widziane



Miejski Zakład Komunikacyjny potrzebuje 25 motorniczych.

- To powoduje, że rozkład jazdy jest tak zorganizowany, żebyśmy zapewniali kursy - mówi Zbigniew Dąbrowski z MZK. - Nie wiemy, czy będziemy mieli dość ludzi, żeby obsłużyć rozkład, kiedy na stałą trasę powrócą linie 7 i 9. Brak motorniczych to u nas problem jak we wszystkich firmach, które mają odpływ fachowców.

Wszyscy przewoźnicy z otwartymi rękami powitają nowych pracowników. Zapłacą nawet za kurs na kierowcę. Potem zatrudnią na trzy lata, co wynika z tego, że opłacają szkolenia. Mile widziane są panie. I SPAK i SPAD ogłoszenia o pracy zamieściły na lub w swoich autobusach.

- Sygnalizujemy, że u nas nie ma ograniczeń co do wieku, płci, wykształcenia - zapewnia prezes Putiatycki.

- Plusem jest stabilna praca, wypłaty na czas - przekonuje prezes Sołtysiak.

źródło: Głos Szczeciński

możliwość komentowania została wyłączona