Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

z kraju artykuł

Toruń: Władze Torunia muszą rozbić monopol MZK

Adam Fularz, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

Komunikacja miejska w Toruniu ma archaiczną formę zakładu budżetowego i nie tylko jest w stagnacji, ale wręcz podupada. Aby odżyła, potrzeba jej ducha innowacji, konkurencyjności.
Jako ekonomista transportu od lat śledzę doniesienia prasowe z rynku polskiego transportu zbiorowego. Na tle całego kraju toruńska komunikacja miejska jest nie tylko w stagnacji, ale wręcz podupada. Nawet w małym Elblągu budują nowe linie tramwajowe, wprowadzono do ruchu flotę nowoczesnych pojazdów niskopodłogowych!

Nie byłoby to możliwe bez zmian organizacyjnych, wprowadzenia konkurencji! W Elblągu komunikację miejską zreformowano wzorem większych miast, rozdzielając przewozy tramwajowe i autobusowe do odrębnych, konkurujących ze sobą firm. Inaczej niż w Toruniu, w Elblągu przewozy autobusowe świadczą trzy konkurujące ze sobą firmy autobusowe, z których każda obsługuje kilka linii autobusowych i nie ma dominującej pozycji na rynku. Oczywiście miasto zorganizowało wspólny system biletowy, z wpływów z biletów opłaca usługi tych kilku wybranych w przetargu przewoźników. Przewoźnik tramwajowy pozostał własnością komunalną, ale też ma status spółki. Ten model zarządzania transportem miejskim nie jest niczym nowym, jest on szeroko stosowany na świecie, wprowadzany przez postępowe miasta.

Natomiast komunikacja miejska w Toruniu jest nie tylko monopolem, ale jeszcze dodatkowo ma archaiczną formę zakładu budżetowego. Aby komunikacja miejska w Toruniu odżyła, potrzeba ducha innowacji, konkurencyjności. Trzeba podzielić monopol na kilka podmiotów, i wprowadzić zarząd transportu, który rozpisuje przetargi na obsługę linii, wydaje bilety i decyduje o kierunkach rozwoju transportu zbiorowego.

Dziwi mnie też brak postępów przy wprowadzaniu w Toruniu kolei miejskiej. Miasto położone na obu brzegach rzeki mogłoby już dziś wykorzystać infrastrukturę kolejową dla przewozów miejskich. Chociażby po to, by poprawić dostępność peryferyjnie ulokowanego głównego dworca kolejowego. Przecież już dokonywano próbnych przewozów na tej trasie. Miasto mogłoby się dogadać z konkurencyjnym dla PKP przewoźnikiem i zamówić usługi przewozowe autobusami szynowymi na wewnątrzmiejskich trasach, np. w cyklu 20-minutowym, na początek chociażby pomiędzy Dworcem Wschodnim i Głównym. Nie sądzę, by przy obecnym skąpym ruchu na polskiej sieci kolejowej, takie dogęszczenie ruchu było niemożliwe albo wymagało kilkusetmilionowych inwestycji. Władze mają chyba złych doradców albo po prostu zwodzą opinię publiczną.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona