Wszystkie Ze Szczecina W skrócie Z kraju Według linii

z kraju artykuł

Kraków: Nie chcą zmian komunikacji nocnej

Szymon Jadczak, Bartosz Piłat, Gazeta Wyborcza,

dodane przez djdark

- Spodziewaliśmy się dyskusji. Skończyło się na podważaniu naszych pomysłów - fani komunikacji rozczarowani są spotkaniem w Zarządzie Dróg i Transportu. Ich plan zmian w nocnej komunikacji wylądował w koszu
Tomasz Tuleja, Paweł Paruch, Rafał Terkalski i Tomasz Bielecki, młodzi pasjonaci komunikacji miejskiej, zamieścili na początku grudnia w internecie (www.nocne-krakow.prv.pl) film ilustrujący fatalne działanie nocnej komunikacji w Krakowie. Wkrótce w ich serwisie oprócz prześmiewczego obrazka znalazł się też konkret: projekt zmian w sieci nocnych autobusów.

Projekt - w uproszczeniu - zakłada zastosowanie sprawdzonego w wielu miastach rozwiązania: zorganizowanie w centrum punktu przesiadkowego, w którym autobusy wszystkich nocnych linii spotykałyby się w określonych godzinach na 10-minutowy postój i potem rozjeżdżałyby się po mieście. Ułatwiłoby to ludziom płynne przemieszczanie się z różnych rejonów miasta bez nadmiernego rozbudowywania połączeń. Żeby zachęcić ludzi do korzystania z tej formy komunikacji, w nocy obowiązywałaby dzienna taryfy za przejazdy.

Pisaliśmy o tej propozycji w "Gazecie" i wydawało się już, że sprawy idą w dobrym kierunku...

Wiceprezydent popiera, ale ZDiT krytykuje

Do tej propozycji bardzo przychylnie odniósł się wiceprezydent Wiesław Starowicz. Przed wprowadzeniem jej w życie poprosił jednak Zarząd Dróg i Transportu o analizę projektu i ewentualne wyeliminowanie wad.

Wczoraj doszło do spotkania przedstawicieli ZDiT z autorami poprawek nocnej komunikacji. Po zakończeniu rozmowy nie kryli rozczarowania. - Myślałem, że będziemy rozmawiać o konkretnych koncepcjach, a skończyło się na zbijaniu po kolei naszych pomysłów przez urzędników - powiedział nam Terkalski.

- To nie jest tak, że odrzuciliśmy ich propozycje. Po prostu je merytorycznie zakwestionowaliśmy - twierdzi Wit Nirski, rzecznik ZDiT. - Zaproponowany kształt nocnej komunikacji nie jest rozwiązaniem ekonomicznym.

Z piątkowego spotkania w praktyce wynika tylko jedno: w weekendy na najbardziej zatłoczonych trasach do Bieżanowa i Nowej Huty może pojawią się dodatkowe autobusy.

Dlaczego "się nie da"?

Terkalski: - Dowiedzieliśmy się, że lokalizacja punktu przesiadkowego przy ulicach Wielopole lub Pawiej nie wchodzi w grę, bo są tam hotele, a pojawienie się tam autobusów spowoduje wzmożony hałas. Inne proponowane miejsca też odpadły.

Według ZDiT na pl. Matejki nie da się zorganizować przesiadek, bo niedługo będzie remontowany, a mieszkańcy już wcześniej skarżyli się na hałas. Inna lokalizacja na ul. Pawiej, na torowisku, nie spełnia wymogów technicznych - autobusy nie mogą wjechać na nie od strony ul. Lubicz, bo wjazd jest zbyt wąski. Nie wiadomo też, czy nawierzchnia torowiska wytrzyma nacisk kół.

- Jeśli część autobusów zatrzymać na Pawiej, a część na Ogrodowej, bo i taki pomysł rozważaliśmy, to okaże się, że pasażerowie muszą za daleko biegać. Poza tym nie ma tam przejść dla pieszych i odpowiedniej informacji - relacjonuje spotkanie Nirski.

Wykluczono też torowisko na ul. Westerplatte, bo - jak twierdzi ZDiT - "trzeba by przekonstruować całą siatkę połączeń, bowiem nie dla każdej linii Westerplatte jest po drodze".

- Jesteśmy otwarci na propozycje, ale zastanawiamy się, czy idea punktu przesiadkowego jest w ogóle w Krakowie potrzebna. To, że działa on w innych miastach, nie oznacza, że sprawdzi się i u nas. Krakowianie nie lubią się przesiadać, mamy na to dowody - wyjaśnia stanowisko ZDiT Nirski.

Wiceprezydent rozczarowany

Efektem spotkania rozczarowany jest wiceprezydent Starowicz. - Jeżeli spotkali się i nic z tego nie wynikło, to znaczy, że ZDiT nie potrafił z tymi młodymi ludźmi rozmawiać - skwitował.

Przyznaje, że liczył na większe zaangażowanie ZDiT i że uda się nakłonić urzędników do sprawdzenia nowych rozwiązań. W ten sposób w ciągu kilku miesięcy eksperymentów można by wypracować wariant najlepszy dla mieszkańców i realny z punktu widzenia finansowego.

- Jeśli ZDiT twierdzi, że punkt przesiadkowy nie jest potrzebny, to może warto to najpierw sprawdzić. Jak na razie nie poznałem żadnego argumentu, który obalałby jednoznacznie ten pomysł albo wskazywał, że będzie świetnie działał - podsumował Starowicz.

źródło: Gazeta Wyborcza

możliwość komentowania została wyłączona